logotype

Znalezione obrazy dla zapytania łazarz

Ludzie współcześni są o wiele bardziej naiwni niż w poprzednich epokach, kiedy jeszcze było silne chrześcijaństwo. Niektórzy przeszli już kilka operacji wymiany serca, jak np. miliarder Rockefeller, aby żyć wiecznie. Inni hibernują swoje ciało lub przynajmniej głowę, sądząc że kiedyś nauka będzie wstanie ich wskrzesić. Upatrują źródła życia w materii, w biologii. Natomiast jest to niemożliwe, żeby ożywić kogokolwiek. Nie myślę tu o śmierci tzw. klinicznej, kiedy jeszcze jakiś związek z dusza jest i można ją ściągnąć na ziemię, przywracając czynności życiowe serca. Ale po rozdzieleniu duszy od ciała nie ma już żadnej możliwości powrotu poza stwórczą interwencją samego Boga.

Trzeba dodatkowo wskazać na duchową śmierć. Grzech ciężki jest dla duszy zabójstwem, nie tyle chodzi tu o pozbawienie jej istotnych funkcji, jak np. rozumu czy woli, ale o jej łączność z celem ostatecznym. Tu śmierć nie oznacza rozpadania się duszy, bo ona jest niezłożona i nieśmiertelna, a więc nie może umrzeć. Śmierć duszy oznacza zerwanie łączności z Bogiem, który jedynie może napełnić duszę szczęściem niekończącym się. Gdy ona zostanie sama, a przecież nie może istnieć wiecznie w warunkach ziemskich, to pozostaje niespełniona i nieszczęśliwa. Obraz śmierci, w którym następuje oddzielenie duszy od ciała, jest tu rozumiany jako oddzielenie duszy od Boga, który w tym wypadku jest duszą duszy, tzn. stanowi zasadę jej życia. Dlatego też mylące jest rozumienie śmierci duszy jako jej zniszczenie. Wielu ludzi, którzy popełnili ciężkie grzechy, w ogóle nie czują z tego powodu żadnej skruchy czy wyrzutów sumienia. Nie oznacza to jednak, że skoro nie czują, to ich dusza jest żywa, bo tu nie chodzi o czucie, ale o faktyczną więź z Bogiem. Oni po prostu zagłuszyli w sobie albo nigdy nie wykształcili zmysłu duchowego polegającego na łączności z Bogiem, na wrażliwości na Jego słowo i przykazania. Nie osiągną więc celu, który jest wpisany w ludzką naturę, wtedy właśnie dusza idzie do piekła. Grzech w j. greckim (hammartia) oznacza nietrafienie do celu, pudło, a więc wskazuje na kategorię zewnętrzną do podmiotu. Człowiek musi zatem w swoim życiu gdzieś dojść, osiągnąć jakiś cel, a każdorazowe zboczenie z drogi powoduje zaistnienie ryzyka utraty kierunku i życiowe zagubienie.

Warto wspomnieć o Księdze Rodzaju, kiedy to Bóg zakazuje spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła pod groźbą śmierci. Szatan natomiast kusząc Ewę, mówi, że na pewno nie umrzecie. Wykorzystuje tu różnicę między śmiercią wieczną, czyli nieosiągnięciem Boga, a śmiercią cielesną. Faktycznie po spożyciu owocu ludzie nie umarli, ale grzech pierworodny jako śmierć duchowa całej rodziny ludzkiej miał o wiele straszniejsze konsekwencje aniżeli prosta śmierć fizyczna. Z owocem z drzewa rajskiego nie był związany wyrok śmierci poprzez natychmiastowe wykonanie go na ciele, ale w dłuższej perspektywie przecież śmiertelność wprowadził. Śmierć się rozpanoszyła, dotykając niewinne istoty, często małe dzieci, poprzez różne, podstępne choroby, przypadki, kiedy ktoś ginie w sposób niewyjaśniony lub zupełnie losowy poprzez przysłowiową cegłę z dachu. Kto żyje według ciała, nie może podobać się Bogu. Tylko kto żyje według ducha, dzisiaj na odwrót duch jest podporządkowany przyjemnościom cielesnym.

Wskrzeszenie Łazarza zatem oznacza coś o wiele większego niż tylko prostą reanimację, powrót do życia biologicznego. Jest to znak zbliżającego się zmartwychwstania Chrystusa. Poznacie, że ja, Pan to powiedziałem i wykonam. Tylko Bóg może taką obietnicę wykonać, aby z śmierci przeprowadzić do życia. Bardzo ważne jest tu widzenia grzechu jako śmierci, ponieważ ona jest nieodwracalna. Śmierć oznacza, że własnymi siłami nie można już tego procesu, który się dokonał, odwrócić. Jeżeli coś jest martwe, to już nigdy nie zostanie ożywione. Wprowadza to w rozważania o grzechu wielką powagę, ponieważ popełnianie grzechów nie może już być tylko drobną niedoskonałością, aby nikt nie widział, ale jest po prostu zabijaniem duszy, która sama nigdy nie zdoła z tego stanu wyjść.

Jezus w swojej misji na ziemi w pewnym sensie w całości przyszedł, aby pobudzić martwe dusze na wzór Łazarza. Wcześniej jeszcze opłakiwał go, podobnie jak opłakuje śmierć każdej duszy, stworzonej w końcu na jego podobieństwo i obraz. Wiemy, że nie tylko opłakiwał śmierć tak wielu ludzkich dusz, ale wydał samego siebie na śmierć na krzyżu, aby je odzyskać. Wskrzeszenie Łazarza jest tutaj symbolem czegoś jeszcze większego, a mianowicie wskrzeszenia duszy, czyli przebaczenia grzechów i na powrót utworzenia więzi z Bogiem jako celem ostatecznym człowieka. W Starym Testamencie wielokrotnie pojawia się wezwanie Boga, że oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobu ludu mój. Tylko Chrystus może otwierać duchowe groby, bo tylko Bóg może darować grzechy i naprawić uszkodzoną-zerwaną relację. Udzielę wam ducha, abyście ożyli, i powiodę was do kraju. W jednym zdaniu są wyrażone dwa elementy duchowego wskrzeszenia – abyście ożyli, oraz – powiodę was do kraju. Zachodzi między nimi równorzędność, czyli życie jest związane z dążeniem do celu. Kto nie idzie do celu jest martwy, nawet gdyby na zewnątrz jeszcze żył. 

2017  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R