logotype

Znalezione obrazy dla zapytania boże narodzenieBoże Narodzenie wypada w tym roku w niedzielę. Jest to zatem wskazówka dla nas, aby dostrzec dwa, a właściwie trzy wydarzenia na jednej linii. A mianowicie Stworzenie, Wcielenie i zbawienie. Bóg rozpoczął dzieło stwórcze w niedzielę, wtedy stworzył niebo i ziemię. Kiedy byłem na opłatku w szkole specjalnej dzieci wraz z wychowawcami przedstawiły bardzo wzruszające jasełka zatytułowane od stworzenia do Bożego Narodzenia. W bardzo pięknej oprawie zamknęły wspaniałą treść, że Ten sam, co wszystko stworzył, przyszedł na świat. Stwórca staje się stworzeniem, które musi mieć jakąś wewnętrzną stronę, skoro Bóg, aby dokonać zbawienia wciela się, przychodzi od środka, na podobieństwo światła rozświetla. Jest niedzielą (dniem światła) stworzenia, czyli przenosi ciężar znaczeniowy z końca na początek. Od Niego wszystko wychodzi, On nadaje początek wszystkiemu, co wartościowe. Trzeba tę niedzielę zobaczyć i dzisiaj w Bożym Narodzeniu. Niedzielę jako początek działania potężnego nurtu odkupienia świata, zmiany go, ale nie przez własne pomysły, ale przyjęcie Nowonarodzonego Dziecka Bożego, które przynosi wiarę.

Boże Narodzenie 2016 to dwa składniki, a mianowicie pamiątka wydarzenia przyjścia na świat Chrystusa oraz anno Domini 2016, który zawiera w sobie wszystkie pozostałe. Kiedy więc piszemy jakąkolwiek datę wspominamy Boże Narodzenie. Bo liczymy od narodzenia Chrystusa. Jest ono jakby nowym stworzeniem, odnowieniem wszystkiego, nową szansą. Jak bowiem wcześniej liczono od stworzenia, tak my liczymy od zbawienia. Kiedyś punktem odniesienia była sobota jako zwieńczenie stworzenia, dzisiaj dla nas jest to niedziela jako dzień zmartwychwstania. Bóg daje nowy początek w ramach historii. 4000 lat oczekiwany jak śpiewamy w kolędzie. Tyle według żydowskiego kalendarza minęło od założenia świata do przyjścia Chrystusa. Wigilia Bożego Narodzenia to tradycyjnie wspomnienie pierwszych rodziców Adama i Ewy. Chrystus rodzi się jako ich potomek w bezpośredniej bliskości dni liturgicznych. Przychodzi Stwórca jako stworzenie, wpisuje się w linię ludzką, aby ją odnowić. Widzimy zatem szeroką perspektywę. Nie tylko żłóbek, ale całą ludzkość, która od wieków oczekiwała na tego potomka Adama i dziś pragnie wejść w Jego dzieło. Ono trwa dzięki Kościołowi i całej perspektywie teologicznej możemy już w żłóbku rozpoznać, że coś wielkiego się zaczyna, co później nada wielkości.

Chrystus pokornie wpasowuje się w warunki, które zastaje, a które dla niego samego są trudne. Godzi się, aby przemieniać historię świata od środka, bez ingerencji swojej wszechmocy, a jedynie wszechmocy miłosierdzia. Daje zbawienie tym, którzy wejdą w historię Jego losów. Składa propozycję potwierdzoną, uargumentowaną wieloma proroctwami spisanymi w Starym Testamencie. W Nowym Testamencie można naliczyć około 130 zrealizowanych zapowiedzi ze Starego. Może to być wskazówką dla nas, aby czytać także własne życie w perspektywie całości. To jest bardzo trudne ze względu na ograniczoną pamięć, ale możliwe, jeśli się zwraca uwagę na to, co się wydarza w szerszym ujęciu wiary. Trzeba odnowić pamięć o tej linii historii oraz o historii samego Chrystusa i Jego Kościoła, wiary katolickiej. Bóg może narodzić się dzisiaj pod warunkiem, że zostanie to narodzenie wpisane w historię Bożego Narodzenia i przekazane przez Tradycję. On chce narodzić się w sercu, ale trzeba odrzucić wyłącznie subiektywne rozumienie Bożego Narodzenia, ja i Bóg, moje serce, ciepło rodzinne, magia, jeden raz w roku, śnieg itp. Bóg składa propozycję do wpisania się w nurt Bożego Narodzenia, który idzie przez wieki aż do 2017 roku, w królestwo, które przychodzi wraz z Królewiczem, w Tradycję jego przekazu i owoców. Trzeba odrzucić egoizm religijny, który tworzy religię jednostki, ja i Pan Bóg, żadnej historii przede mną, żadnych niezrozumiałych rytów, łaciny itp. Bo ja nie chcę wnikać w głębię historii swojego narodu i swojej religii. Nie mam zamiaru poznawać dogmatów, szczegółowych prawideł moralnych wiary. Jeśli wiara nie pasuje do stylu życia, to po prostu nie potrzebuję jej. To Bóg ma się dopasować. Jakie to krótkowzroczne myślenie, tu nie ma Bożego Narodzenia.

Boga można oglądać tylko z tyłu, jak tłumaczył o. Cuthbert (benedyktyn z Anglii) na Dniu Tradycji w Hajnówce. Rozpoznajemy nie po emocjach, ale po rozliczonych sprawach z przeszłości. Przywołajmy scenę z Biblii, kiedy Mojżesz zapragnął zobaczyć Boga, a On zgodził się, ale tylko żeby zobaczył Go z tyłu, jak przechodził. Mu podobnie oglądamy największe tajemnice wiary w ich przekazie tradycji katolickiej. Ciągle przywołujemy Boże Narodzenie roku 1. Jest to obraz każący dowartościować przeszłość jako miejsce Boga działającego na rzecz człowieka teraźniejszego i przyszłego. Po prostu łatwiej rozpoznać Jego działanie. Obecnie wiele rzeczy jest namieszanych, natomiast w przeszłości widzimy, co było złego a co dobrego. Szukamy odpowiedzi na rozliczne pytania, sięgajmy do Tradycji katolickiej, patrzmy w lata przeszłe, w nauczanie papieży, w historie świętych, w świętą liturgię, w Boże słowo. Tam rodzi się Chrystus. Podczas gdy teraźniejszość ciągle jest zmieszana i niepewna. Wydaje się, że człowiek jest zostawiony sam sobie, Bóg nie odzywa się albo mocniej jest nieobecny. Ale jest to problem z rozpoznaniem. Dlatego trzeba patrzeć do tyłu na 2016 lat działania tego przedziwnego królewicza. W tym roku chciałbym rozszerzyć perspektywę, aby nie tylko dostrzegać dziecko, które się rodzi w trudnych warunkach, ale włączać się w historię tego Dziecka, w którym widzimy Królewicza i Jego królestwo. Włączamy się więc w szereg pokoleń wierzących, które były przed nami, chcemy poznać to Dziecię i Jego królestwo wiary. Jeszcze mocniej uwierzyć, czego tak brakuje współczesnemu światu.

Dlatego rok 2017, który się zbliża dużymi krokami, ma o tyle sens, o ile wpisze się w pozostałe 2016 lat związanych z Chrystusem. Inaczej będzie to rok 1437 od ucieczki Mahometa, 6017 od stworzenia świata czy 2017, ale naszej ery czy wspólnej ery w terminologii, zwalczającej Chrystusa. Może być również tak, że jeśli nie będzie to 2017 rok Chrystusa, to może nie być go wcale. Boże Narodzenie zostanie tylko pobożnym sentymentem. W nadchodzącym roku Pańskim 2017 przeżywać będziemy przecież stulecie Fatimy, która jest ciągle aktualnym ostrzeżeniem przed złem. Mijające lata to nie tylko upływający czas, ale przede wszystkim walka zła z dobrem. Nadchodzący rok z pewnością będzie trudny, ponieważ odejście od wiary przybiera na sile, napór innych religii w Europie staje się coraz mocniejszy. Nie brakuje terroryzmu, zagrożeń pokoju, retoryki wojennej. Oprócz tego ciągle pracuje podstępna linia historii, która za wszelką cenę chce wyrzucić z historii Boga, odrzucić jego 2016 lat panowania, zerwać z wszelkim wpływem wiary na życie, doprowadzić do wykorzenienia, a przez to zupełnej utraty Boga Narodzonego. Prześladowania chrześcijan przybierają na sile, także poprzez ukryte mechanizmy. Dziś wypędza się Chrystusa  nie znajdując dla Niego miejsca w świecie przepełnionym polityczną poprawnością. Tak było już od początku, gdy nie było dla Niego miejsca w gospodzie – symbolu ludzkiej rodziny. Rodzi się w grocie, bo ludzkość Go nie chce. Zatem trzeba wykorzystać to Boże Narodzenie jako szansę na przyjęcie Boga i przyjmowanie Go coraz bardziej, włączanie do rytmu życia ludzkiego Jego nauczania i dogmatów.

Dla nas, Polaków Boże Narodzenie 2016 ma szczególnych charakter. Wspominamy wyjątkowe wydarzenie w Polsce, kiedy to 19 listopada Polska została oddana panowaniu Chrystusa. Trzeba w nie wejść i odkryć, na czym ma to szczególnie polegać. W pewnym sensie znajdujemy się w sytuacji Bożego Narodzenia społecznego, oczywiście Polska już od ponad 1000 lat wyznaje wiarę w Chrystusa, ale ten akt ma na nowo ją sformalizować, scalić. Wprowadzać Boga w życie społeczne. Przywołajmy Dzieciątko Jezus przedstawiane jako królewicza, chociażby w słynnej praskiej wersji. Z jabłkiem królewskim w ręku. Kult został rozpropagowany przez karmelitanki bł. Małgorzatę od Najśw. Sakramentu. Kult w Pradze, oraz obietnica otrzymania tego, o co prosimy za Jego przyczyną. Wiele łask otrzymano w Pradze zwłaszcza podczas nawały protestanckiej. Jezus jest królewiczem, co wskazuje na jeszcze większą godność niż tylko królewską, czyli boską. Dlatego czczenie Go w ten sposób pomnaża łaski otrzymywane dzięki Niemu. Kościół zawsze wierzył, że w Boże Narodzenie największa radość panuje w czyśćcu, bo wtedy wiele dusz jest uwalnianych. Chrystus przynosi ze sobą dary. Myślę, że i podobnie może być w naszym życiu. To nie żaden czerwony stwór udający świętego Mikołaj przynosi prezenty, ale przede wszystkim sam Chrystus rozdaje łaski, ale trzeba o nie prosić właśnie Jego w Jego historii, poprzez Kościół. 

 

Boże Narodzenie wypada w tym roku w niedzielę. Jest to zatem wskazówka dla nas, aby dostrzec dwa, a właściwie trzy wydarzenia na jednej linii. A mianowicie Stworzenie, Wcielenie i zbawienie. Bóg rozpoczął dzieło stwórcze w niedzielę, wtedy stworzył niebo i ziemię. Kiedy byłem na opłatku w szkole specjalnej dzieci wraz z wychowawcami przedstawiły bardzo wzruszające jasełka zatytułowane od stworzenia do Bożego Narodzenia. W bardzo pięknej oprawie zamknęły wspaniałą treść, że Ten sam, co wszystko stworzył, przyszedł na świat. Stwórca staje się stworzeniem, które musi mieć jakąś wewnętrzną stronę, skoro Bóg, aby dokonać zbawienia wciela się, przychodzi od środka, na podobieństwo światła rozświetla. Jest niedzielą (dniem światła) stworzenia, czyli przenosi ciężar znaczeniowy z końca na początek. Od Niego wszystko wychodzi, On nadaje początek wszystkiemu, co wartościowe. Trzeba tę niedzielę zobaczyć i dzisiaj w Bożym Narodzeniu. Niedzielę jako początek działania potężnego nurtu odkupienia świata, zmiany go, ale nie przez własne pomysły, ale przyjęcie Nowonarodzonego Dziecka Bożego, które przynosi wiarę.

Boże Narodzenie 2016 to dwa składniki, a mianowicie pamiątka wydarzenia przyjścia na świat Chrystusa oraz anno Domini 2016, który zawiera w sobie wszystkie pozostałe. Kiedy więc piszemy jakąkolwiek datę wspominamy Boże Narodzenie. Bo liczymy od narodzenia Chrystusa. Jest ono jakby nowym stworzeniem, odnowieniem wszystkiego, nową szansą. Jak bowiem wcześniej liczono od stworzenia, tak my liczymy od zbawienia. Kiedyś punktem odniesienia była sobota jako zwieńczenie stworzenia, dzisiaj dla nas jest to niedziela jako dzień zmartwychwstania. Bóg daje nowy początek w ramach historii. 4000 lat oczekiwany jak śpiewamy w kolędzie. Tyle według żydowskiego kalendarza minęło od założenia świata do przyjścia Chrystusa. Wigilia Bożego Narodzenia to tradycyjnie wspomnienie pierwszych rodziców Adama i Ewy. Chrystus rodzi się jako ich potomek w bezpośredniej bliskości dni liturgicznych. Przychodzi Stwórca jako stworzenie, wpisuje się w linię ludzką, aby ją odnowić. Widzimy zatem szeroką perspektywę. Nie tylko żłóbek, ale całą ludzkość, która od wieków oczekiwała na tego potomka Adama i dziś pragnie wejść w Jego dzieło. Ono trwa dzięki Kościołowi i całej perspektywie teologicznej możemy już w żłóbku rozpoznać, że coś wielkiego się zaczyna, co później nada wielkości.

Chrystus pokornie wpasowuje się w warunki, które zastaje, a które dla niego samego są trudne. Godzi się, aby przemieniać historię świata od środka, bez ingerencji swojej wszechmocy, a jedynie wszechmocy miłosierdzia. Daje zbawienie tym, którzy wejdą w historię Jego losów. Składa propozycję potwierdzoną, uargumentowaną wieloma proroctwami spisanymi w Starym Testamencie. W Nowym Testamencie można naliczyć około 130 zrealizowanych zapowiedzi ze Starego. Może to być wskazówką dla nas, aby czytać także własne życie w perspektywie całości. To jest bardzo trudne ze względu na ograniczoną pamięć, ale możliwe, jeśli się zwraca uwagę na to, co się wydarza w szerszym ujęciu wiary. Trzeba odnowić pamięć o tej linii historii oraz o historii samego Chrystusa i Jego Kościoła, wiary katolickiej. Bóg może narodzić się dzisiaj pod warunkiem, że zostanie to narodzenie wpisane w historię Bożego Narodzenia i przekazane przez Tradycję. On chce narodzić się w sercu, ale trzeba odrzucić wyłącznie subiektywne rozumienie Bożego Narodzenia, ja i Bóg, moje serce, ciepło rodzinne, magia, jeden raz w roku, śnieg itp. Bóg składa propozycję do wpisania się w nurt Bożego Narodzenia, który idzie przez wieki aż do 2017 roku, w królestwo, które przychodzi wraz z Królewiczem, w Tradycję jego przekazu i owoców. Trzeba odrzucić egoizm religijny, który tworzy religię jednostki, ja i Pan Bóg, żadnej historii przede mną, żadnych niezrozumiałych rytów, łaciny itp. Bo ja nie chcę wnikać w głębię historii swojego narodu i swojej religii. Nie mam zamiaru poznawać dogmatów, szczegółowych prawideł moralnych wiary. Jeśli wiara nie pasuje do stylu życia, to po prostu nie potrzebuję jej. To Bóg ma się dopasować. Jakie to krótkowzroczne myślenie, tu nie ma Bożego Narodzenia.

Boga można oglądać tylko z tyłu, jak tłumaczył o. Cuthbert (benedyktyn z Anglii) na Dniu Tradycji w Hajnówce. Rozpoznajemy nie po emocjach, ale po rozliczonych sprawach z przeszłości. Przywołajmy scenę z Biblii, kiedy Mojżesz zapragnął zobaczyć Boga, a On zgodził się, ale tylko żeby zobaczył Go z tyłu, jak przechodził. Mu podobnie oglądamy największe tajemnice wiary w ich przekazie tradycji katolickiej. Ciągle przywołujemy Boże Narodzenie roku 1. Jest to obraz każący dowartościować przeszłość jako miejsce Boga działającego na rzecz człowieka teraźniejszego i przyszłego. Po prostu łatwiej rozpoznać Jego działanie. Obecnie wiele rzeczy jest namieszanych, natomiast w przeszłości widzimy, co było złego a co dobrego. Szukamy odpowiedzi na rozliczne pytania, sięgajmy do Tradycji katolickiej, patrzmy w lata przeszłe, w nauczanie papieży, w historie świętych, w świętą liturgię, w Boże słowo. Tam rodzi się Chrystus. Podczas gdy teraźniejszość ciągle jest zmieszana i niepewna. Wydaje się, że człowiek jest zostawiony sam sobie, Bóg nie odzywa się albo mocniej jest nieobecny. Ale jest to problem z rozpoznaniem. Dlatego trzeba patrzeć do tyłu na 2016 lat działania tego przedziwnego królewicza. W tym roku chciałbym rozszerzyć perspektywę, aby nie tylko dostrzegać dziecko, które się rodzi w trudnych warunkach, ale włączać się w historię tego Dziecka, w którym widzimy Królewicza i Jego królestwo. Włączamy się więc w szereg pokoleń wierzących, które były przed nami, chcemy poznać to Dziecię i Jego królestwo wiary. Jeszcze mocniej uwierzyć, czego tak brakuje współczesnemu światu.

Dlatego rok 2017, który się zbliża dużymi krokami, ma o tyle sens, o ile wpisze się w pozostałe 2016 lat związanych z Chrystusem. Inaczej będzie to rok 1437 od ucieczki Mahometa, 6017 od stworzenia świata czy 2017, ale naszej ery czy wspólnej ery w terminologii, zwalczającej Chrystusa. Może być również tak, że jeśli nie będzie to 2017 rok Chrystusa, to może nie być go wcale. Boże Narodzenie zostanie tylko pobożnym sentymentem. W nadchodzącym roku Pańskim 2017 przeżywać będziemy przecież stulecie Fatimy, która jest ciągle aktualnym ostrzeżeniem przed złem. Mijające lata to nie tylko upływający czas, ale przede wszystkim walka zła z dobrem. Nadchodzący rok z pewnością będzie trudny, ponieważ odejście od wiary przybiera na sile, napór innych religii w Europie staje się coraz mocniejszy. Nie brakuje terroryzmu, zagrożeń pokoju, retoryki wojennej. Oprócz tego ciągle pracuje podstępna linia historii, która za wszelką cenę chce wyrzucić z historii Boga, odrzucić jego 2016 lat panowania, zerwać z wszelkim wpływem wiary na życie, doprowadzić do wykorzenienia, a przez to zupełnej utraty Boga Narodzonego. Prześladowania chrześcijan przybierają na sile, także poprzez ukryte mechanizmy. Dziś wypędza się Chrystusa  nie znajdując dla Niego miejsca w świecie przepełnionym polityczną poprawnością. Tak było już od początku, gdy nie było dla Niego miejsca w gospodzie – symbolu ludzkiej rodziny. Rodzi się w grocie, bo ludzkość Go nie chce. Zatem trzeba wykorzystać to Boże Narodzenie jako szansę na przyjęcie Boga i przyjmowanie Go coraz bardziej, włączanie do rytmu życia ludzkiego Jego nauczania i dogmatów.

Dla nas, Polaków Boże Narodzenie 2016 ma szczególnych charakter. Wspominamy wyjątkowe wydarzenie w Polsce, kiedy to 19 listopada Polska została oddana panowaniu Chrystusa. Trzeba w nie wejść i odkryć, na czym ma to szczególnie polegać. W pewnym sensie znajdujemy się w sytuacji Bożego Narodzenia społecznego, oczywiście Polska już od ponad 1000 lat wyznaje wiarę w Chrystusa, ale ten akt ma na nowo ją sformalizować, scalić. Wprowadzać Boga w życie społeczne. Przywołajmy Dzieciątko Jezus przedstawiane jako królewicza, chociażby w słynnej praskiej wersji. Z jabłkiem królewskim w ręku. Kult został rozpropagowany przez karmelitanki bł. Małgorzatę od Najśw. Sakramentu. Kult w Pradze, oraz obietnica otrzymania tego, o co prosimy za Jego przyczyną. Wiele łask otrzymano w Pradze zwłaszcza podczas nawały protestanckiej. Jezus jest królewiczem, co wskazuje na jeszcze większą godność niż tylko królewską, czyli boską. Dlatego czczenie Go w ten sposób pomnaża łaski otrzymywane dzięki Niemu. Kościół zawsze wierzył, że w Boże Narodzenie największa radość panuje w czyśćcu, bo wtedy wiele dusz jest uwalnianych. Chrystus przynosi ze sobą dary. Myślę, że i podobnie może być w naszym życiu. To nie żaden czerwony stwór udający świętego Mikołaj przynosi prezenty, ale przede wszystkim sam Chrystus rozdaje łaski, ale trzeba o nie prosić właśnie Jego w Jego historii, poprzez Kościół.

 

 

2017  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R