logotype
image1 image2 image3

Parafia p.w. Świętego Andrzeja Boboli w Siemiatyczach

Znalezione obrazy dla zapytania fatimskie

Ef 1,1-10; Ps 98,1-6; J 14,6; Łk 11,47-54

W pierwszym czytaniu usłyszeliśmy, że Bóg szczodrze wylał na nas łaskę, zostaliśmy wybrani przed założeniem świata (Ef 1, 1-10). Największą łaską Boga jest według św. Pawła objawienie Jego woli. Tu widzimy pewien paradoks, bo człowiek najczęściej widzi łaskę jako rzeczowy dar, ewentualnie pewien stan, a tutaj łaską jest poznanie tego, co Bóg chce. Tak jak w Starym Testamencie największym darem Boga dla Izraelitów było Prawo. Nie wszyscy zechcą uczestniczyć w tym procesie zbawiania siebie i innych. Będą aktywnie przeciwdziałać, tworząc pewnego rodzaju antyzbawienie, odrzucają wolę Bożą. Będą niszczyć innych ludzi i siebie, ale żeby ktoś na to dał się nabrać, to nadają temu pozory dobra, wolności itp. Dotyczy to nie tylko pojedynczych ludzi, ale całej historii, która staje się nie tylko historią zbawienia, ale również antyzbawienia, potępienia.

Dalej św. Paweł tłumaczy, że Bóg chce wszystko zjednoczyć w Chrystusie, to jest wyraz Jego woli dla całego rodzaju ludzkiego. W teologii funkcjonuje pojęcie rekapitulacji (gr. anakefalaiosis, od słowa głowa), ponownego zjednoczenia kiedyś całego świata w Chrystusie. Cała historia ma ku temu zmierzać zarówno na poziomie indywidualnym, jak i zbiorowym. Co to znaczy, że wszystko ma zmierzać ku Chrystusowi jako Głowie? Nie jest to więc ogólne dążenie do dobra, niejako razem z Chrystusem, który też wyznawał wartości, ale podporządkowanie wszystkich wartości Chrystusowi. Nie chodzi o ogólne bycie dobrym, o walkę o pokój i ochronę środowiska. Trzeba wyraźnie służyć Chrystusowi, czyli nie liczy się bycie dobrym i uczciwym człowiekiem, który jednak inaczej patrzy na aborcję, inaczej na in vitro czy eutanazję. W końcu nie przejmuje się oddawaniem chwały Chrystusowi Królowi poprzez jak najlepszą liturgię i modlitwy. Natomiast Chrystus jest nawet przed prawem moralnym, nie znaczy, że je znosi, ale my służymy Bogu przez Chrystusa, a nie abstrakcyjnym regułom. Sam o sobie Chrystus mówi, że jest bramą, przez którą jeśli ktoś wejdzie, to znajdzie zbawienie. To Bóg jest panem historii, chociaż czeka na wolny wybór człowieka do współpracy z Nim. Ziemia ma dołączyć do nieba, w którym panuje Chrystus i nie można sobie utworzyć idealnego świata. Inaczej tworzy się pokusa postawienia człowieka w centrum, co kończy się panowaniem antychrysta. Największym zagrożeniem nie jest bezpośrednie zło, kontrastujące z dobrem, bo takie jest łatwo rozpoznawalne, ale właśnie zło udające dobro. Diabeł tworzy jedną utopię za drugą, zwodząc wiele osób. On też wzbudza kolejnych antychrystów.

Kiedy patrzymy na świat, to wydaje się, że dzieje się właśnie tak, wszyscy mówią o pokoju i wartościach, o wolności itp., ale bez Chrystusa. Całość odwraca się od Chrystusa, marginalizuje Boga. Żyjemy w czasach Antychrysta. Dlatego też Chrystus przestrzegając przed tym, przypomina o sobie przez swoją Matkę, zwłaszcza w Fatimie i innych objawieniach maryjnych. Maryja przekazuje wolę Boga i swoją. Zamyka się ona w wezwaniu do pokuty i modlitwy różańcowej oraz odwróceniu się od grzechów Rosji. Maryja w Fatimie przestrzega świat, a więc i każdego człowieka przed tanią łaską Antychrysta. Rosja rozszerzy swoje błędy, komunizm dziś to nie tylko Rosja, ale to także komunizm kulturowy. Panowanie Antychrysta nie jest na pierwszy rzut oka czymś zupełnie różnym od Chrystusa, jego taktyka polega na upodabnianiu się do Chrystusa, ale po to, by zająć Jego miejsce. Z czasem jednak pokazuje swoje prawdziwe oblicze i prześladuje, a w końcu morduje proroków posłanych przez Boga. I znowu prześladowanie świadków Boga nie jest na początku wydarzeniem ewidentnie złym, chodzi po prostu o usunięcie radykałów, skrajnego elementu z Kościoła, bo centrum jest przecież dojrzałą formą, która umie dialogować ze światem. Z czasem jednak coraz lepiej widać, jak świat zapiera się Chrystusa i pociąga do tego wielu chrześcijan.

Na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich pomordowanych męczenników i świadków Boga. Te słowa mogą się odnosić do naszych czasów bardziej niż do innych. 100 lecie Fatimy obchodzone w przyszłym roku to przecież nie 100 lecie pokoju i miłości, ale ostrzeżenia, że kara za zło w końcu przyjdzie. Orędzie Fatimy według Benedykta XVI jest wciąż aktualne, jej ostrzeżenie się nie kończy, a może coraz bardziej nabiera znaczenia. Trzecia wojna światowa jako skutek niewypełnienia warunków powrotu do Boga i uczczenia Chrystusa będzie ona miała ogromny rozmiar, prawdopodobnie na niespotykaną skalę. Bóg nie pozwoli z siebie szydzić. Krew każdego niewinnego woła do Niego, jak wołała krew Abla.

Skoro tak się rzeczy mają, skoro dobro jest wymieszane ze złem, wartości kłócą się ze sobą, a człowiek nieustannie poszukuje kryterium rozpoznania, to cały problem wierności Bogu zaczyna się właśnie na etapie epistemicznym. Jak rozpoznać czyste i nieskażone słowo Boże od słowa Antychrysta? Świat dzisiejszy tak bardzo uczony w swoich sofizmatach wziął klucze poznania i zamknął przed ludźmi bramę do prawdziwej wiedzy. Zachłyśnięty techniką zaczął ją wykorzystywać wyłącznie do służby ideologiom. Trzeba odkryć drzwi poznania, prawdziwej wiedzy, która łączy się z wiarą, z objawieniem. Można tam bowiem znaleźć nie tylko jakieś informacje, papkę o wartościach humanistycznych, ale przede wszystkim wolę Bożą, jak uchronić siebie przed nadchodzącą katastrofą. Rette deine Seele – jak mówili Niemcy. Trzeba wrócić do prawdziwej wiedzy, czyli Objawienia Bożego. Wrócić do prawdziwej teologii, w której miłość i służba Chrystusowi są na pierwszym miejscu, a nie układanie się i dialog ze światem. Potraktować orędzie fatimskie jak najważniejszą wiedzę i o nim uczyć w szkołach. Samemu stać się prorokiem Bożej mądrości, przede wszystkim we własnym życiu i w życiu najbliższych, nie bojąc się upominać i wzywać do nawrócenia. Nie podoba się to oczywiście światu, nie może się podobać. Podobnie jak w Ewangelii będą przeciwko temu występować ci, którzy mają władzę, współcześni faryzeusze. Oni chcą nas uśpić, żebyśmy nie zauważyli, że zmienia się nauczanie, zmieniają się zwyczaje, że po cichu można dokonać apostazji od nauki Chrystusa. Wszystko da się połączyć, można żyć, jak się chce i połączyć to z chrześcijaństwem, a raczej znaleźć dobre wytłumaczenie dla swojego postępowania. Jednak dobro zmieszane ze złem traci swoją moc, ponieważ nie chodzi o dobro jako takie a o Boga, który nie jest zmieszany.

Dostrzegajmy znaki zbliżającej się kary. W perspektywie społecznej nie wolno dać się uśpić, że wszystko jest pod kontrolą, że żadnej katastrofy nie będzie, że państwo nad wszystkim czuwa i wspólnota europejska oraz międzynarodowa potrafi rozwiązać wszelkie problemy. Wystarczy, że upadnie jeden wielki bank europejski, a może dojść do niespotykanych do tej pory wydarzeń. Nie chodzi mi o straszenie, ale o zdanie sobie sprawy z powagi sytuacji. Słowa o pomszczonej krwi wszystkich proroków, skoro Jezus przypomina krew Abla, z początków historii ludzkości, to tym bardziej dopomni się o wszystkich niewinnych, którzy z samego faktu stanowią proroków prawdy, nawet jeśli nie głosili wyraźnie o Chrystusie. Dopomni się o krew wszystkich dzieci, które zginęły w wyniku aborcji, dopomni się o krew wszystkich zabitych dla poszukiwania prawdy, ale również o cierpienia wszystkich, którzy walczyli o prawdę małżeństwa przeciw cudzołóstwu i homoseksualizmowi, o prawdę in vitro czy eutanazji. Szczególnie cenna jest krew męczenników kapłańskich. Jezus mówi o krwi Zachariasza, przelewana w wielkich ilościach za sam fakt bycia kapłanem i sprawowanie Mszy św. To upomnienie się nie będzie miało tylko charakteru pozaświatowego, czyli sądu ostatecznego i potępienia, ale również ziemski, w postaci doświadczenia skutków karzącego gniewu Bożego. O. Pio mówił, że Bóg zapewniłby ziemi pokój i dobrobyt, gdyby choć przez jeden dzień zaprzestano Go obrażać, szczególnie przez odrażające grzechy aborcji, gdyby przez jeden dzień przestano zabijać dzieci.

Szukajmy zatem niezmieszanych prawd, niezatrutych źródeł poznania. Zbliża się rok fatimski, trzeba więc odkryć pełną prawdę o tym orędziu i wprowadzić je w życie. W jego świetle ocenić dotychczasową praktykę życiową i społeczną, choćby to miało być bolesne. Kto nie chce bólu dla siebie i za wszelką cenę go unika, będzie go chciał dla innych aż po śmierć niewygodnych świadków prawdy. xrp

2018  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R