logotype
image1 image2 image3

Parafia p.w. Świętego Andrzeja Boboli w Siemiatyczach

Wolność w rozumieniu prostym, ludzkim oznacza możność dokonywania wyboru. Dzisiaj aż nazbyt skrajnie rozumiana jest jako całkowita niezależność od wszelkich czynników mogących determinować decyzję. Z drugiej strony wolność rozumie się coraz bardziej mechanicznie, wierząc, że faktycznie można przewidywać wszystko za pomocą narzędzi statystycznych dla celów socjotechnicznych. Wolność zamienia się szybko w swoje przeciwieństwo czyli niewolę, a na poziomie społecznym – w totalitaryzm. Wolność dzisiaj ujmuje się jako dowolność i odwracalność korzystania ze wszystkiego, cieszenia się pełnią życia, autorozwojem itp. Jednak są to iluzje, o czym przekonują się prędzej czy później wszyscy, co za nimi idą. Nie da się mieć wszystkiego i dlatego wolność musi podlegać uwarunkowaniom ontycznym, uwzględniając najważniejsze linie rozwojowe człowieka i możliwość osiągnięcia szczęścia spełnienia w postaci wiary, dobra wspólnego, rodziny, narodu itp. Nie wszystkie ludzkie wybory są równie wartościowe ontycznie, dlatego wolność musi się łączyć poznawczo ze swoim przeciwieństwem i posiadać charakter moralny. Nie można stawiać na jednej płaszczyźnie wolności wyboru np. homoseksualizmu z wolnością do założenia rodziny i posiadania dzieci.

Ludzie tęsknią nie za wolnością, ale za szansą na rozwój, której nie mogą sami sobie dać, czyli nie wynika ona z własnej wolności. Przykład tego mamy w pierwszym czytaniu, kiedy Eliasz powołuje Elizeusza. On z jednej strony staje przed życiową szansą dołączenia do uczniów wielkiego proroka i być może pewnego dnia samemu zajęcia jego miejsca, jak się faktycznie stało, a przywiązaniem do rodziny – pozwól mi pożegnać się z ojcem i matką, mówi. Takie wahanie można skwitować słowami: mieć ciastko i zjeść ciastko. Powszechne są dziś odczucia, powodowane rozbudzonymi obietnicami równości we wszystkim, szklanego dachu nad głową, jeśli chodzi o pracę czy marzenia. Prowadzi to do rozdęcia nierealnych perspektyw i do przewartościowania wolności indywidualnej.

Wolność w rozumieniu religijnym jest cechą, która pozwala wybrać Boga jako cel ostateczny człowieka oraz podjąć wszystkie wypływające z tego konsekwencje. Człowiek jest wolny po to, by osiągnął wolność, której już nic nie zagrozi, w niebie. Wolność rozumiana tylko jako zdolność wyboru jest ambiwalentna, to znaczy że może prowadzić do dobra, jak i do zła. Gloryfikując wolność, często gloryfikuje się błędy, mówiąc, że z wolności wynika prawo do aborcji itp. Błąd, a tym bardziej grzech nie ma żadnych praw (jak to kiedyś mówił kard. Ottaviani), bo w innym wypadku prowadziłoby to do absurdu, kiedy to nie prawda jest istotna, ale fałsz. Człowiek jest wolny i rozróżniamy między niedoskonałością jego wyborów, a samymi błędami, które należy zawsze potępić, a człowieka natomiast niekoniecznie. Zależy to od całego kontekstu danego czynu. Jednak mimo wszystko wolność musi być rozumiana w parze z prawdą.

Ku wolności wyswobodził nas Chrystus – wolność w tym ujęciu bliska jest pojęciu zbawienia. Zresztą w drugiej połowie XX w. wielką karierę zrobiła teologia wyzwolenia, która jednak rozumiała je zbyt horyzontalnie. A tu właśnie bez rozumienia wertykalnego, czyli religijnego nie istnieje wolność społeczna. Wolność zakłada ofiarę i całą koncepcję przebłagania, mimo że pozornie kłóci się ona z wolnością, ponieważ od oświecenia nikt nie może mnie zwolnić z odpowiedzialności za moją wolność oraz wejść w moje miejsce. Prawdziwa więc wolność zakłada uprzedni czyn wyzwalający, który niekoniecznie musi od początku istnieć w ludzkiej świadomości. Kondycja wolności ludzkiej zakłada stan odwrotny, a więc niewolę, która również uprzedza konkretyzację wolności jednostki. Grzech pierworodny był wydarzeniem fundującym ostateczną koncepcję wolności.

Wolność w Ewangelii to powierzenie swojej woli woli Bożej i wypełnianie jej, nawet gdyby Bóg żądał od nas konkretnej drogi życia. Jeśli nie zostanie ona wypełniona nie uda się osiągnąć szczęścia, które byłoby co najwyżej budowaniem na piasku, bo ostatecznie całe życie ludzkie z racji śmiertelności jest piaskiem. Bóg wzywa i pójście za głosem jest wyrazem najwyższej wolności. Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty pójdź za Mną. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku Dwunastu i wielu innych uczniów. Wolność w ich wypadku oznaczała wyrzeczenie się wszystkiego, co posiadali, a więc przestrzeni własnej wolności i pójście za wolą Mistrza. Również dla mnie ten fragment ma duże znaczenie. Stał się on w pewnym sensie słowami, które utwierdziły mnie w drodze kapłańskiej. Dzisiaj o wiele mocnie dostrzegam element negatywny: zostaw! Wolność w najgłębszym znaczeniu posiada charakter negatywny, to znaczy wynika z niej konieczność odrzucenia wielu rzeczy. Negatywny aspekt bierze się z nadrzędności wyboru ogólnego, opcji fundamentalnej, z której wynika rezygnacja z innych opcji paralelnych. Szczególnie jeśli chodzi o Boga, to wybór życiowy z racji celu przewyższającego zdolności poznawcze i praktyczne człowieka obwarowany jest wielorakim prawem moralnym zakazującym popełniania grzechów. Stają się nimi nie tyle jakieś czyny same w sobie (choć też), ale wszystko co człowiek czyni w kontekście Boga jako celu ostatecznego. Ponieważ jednak przekracza to przyrodzone, czyli skończone siły ludzkie domaga się pomocy z nieba. Tak więc wolność ludzka zakłada łaskę. Ku wolności wyswobodził nas Chrystus – istotne jest tu ku, które sugeruje, że owa wolność jest ciągle przed nami i właściwie utożsamia się z samym Bogiem. To kroczenie za Chrystusem przybliża nas do celu ostatecznego. Sam Bóg wyznacza kres wolności i jej ostateczne spełnienie. Tak pojęta wolność nabiera wyraźnych cech teologicznych i dynamicznych, zwiększa się lub zmniejsza w zależności od poziomu wiary człowieka. Chrystus wyswobodził nas ku wolności. A to znaczy, że wolność jest związana z wiarą w Chrystusa i jakoś przez nią zapośredniczona. Odróżnia się więc wolność przez wiarę, w pewnym sensie wolność teologiczną oraz wolność antropologiczną. W przypadku tej pierwszej mamy do czynienia z elipsą o dwóch ogniskach, w której komponenta objawieniowa nadaje treść, a antropologiczna przyjmuje ją.

Zachodzi pewien paradoks, który łączy wolność z łaską: im więcej łaski, tym więcej wolności i na odwrót. Ludzie żyjący bez łaski znajdują się w niewoli złego ducha. Być może na co dzień tego nie odczuwają, ale kiedy tylko głębiej sięgną do pokładów swojego człowieczeństwa, które może utożsamiać się z pełną wolnością, to dostrzegą jak głęboko zostali zniewoleni. Każda próba wyzwolenia będzie napotykała na zdecydowany opór zarówno złego ducha, jak i własnego ciała. Wolność w funkcji łaski musi zatem poświęcić swoje własne zachcianki i pójść za tym, gdzie prowadzi łaska oraz zdać się na jej zasady. Zwierzęta nie są wolne w tym sensie i dlatego są niezdolne do otrzymania łaski, która pociąga w nadprzyrodzoność. Wolność Apostołów i proroków okazywała się jarzmem, które jednak było słodkie. Wolność własna wydaje się szczęściem, a często prowadzi do rozgoryczenia.

Eliasz zarzucił swój płaszcz na Elizeusza, tym samym dając do zrozumienia, że ma wobec niego konkretne zamiary. Okazały się one dla niego wielkim wyniesieniem w godności, z rolnika awansował na proroka Pańskiego. Jednak misja wymagała codziennej ofiary wolności i uważnego słuchania głosu Pana. W czytaniach występuje pewna gradacja poświęcenia wolności. W pierwszym czytaniu prorok godzi się na pożegnanie najbliższej rodziny, natomiast w Ewangelii Chrystus już nie. Większa ofiara prowadzi do większych wyników. Wolność to zatem nie tylko wielkie wydarzenia, ale także wierność powziętym decyzjom, a przede wszystkim decyzji pójścia za powołaniem. Wolność ma zatem charakter strukturalny i hierarchiczny. Podlega stopniowaniu i na szczycie znajduje się autodeterminacja wobec celu ostatecznego i powziętych dla niego środków. Wolność posiada swoje zaprzeczenie w postaci niewoli na poziomie moralnym, czyli źle wybierając człowiek staje się niewolnikiem bez względu na zdolność dokonywania wyboru. Wolność musi się poruszać po torach metafizyki, a nie tylko zachcianek serca, a przede wszystkim musi uwzględniać ontyczne uwarunkowania wolności innych. W przeciwnym wypadku będzie jak mówi św. Paweł jeden drugiego pożera. Między człowieka a jego wolność wchodzi złożona struktura bytu ludzkiego. Wolność ciała nie jest wolnością ducha, a ta jest wolnością prawdziwą, kiedy za cel bierze miłość. Dlatego prosta wolność łatwo zwodzi człowieka, odwraca hierarchię wartości, zamieniając się w egoizm. Stąd potrzeba zbawienia ludzkiej wolności przez wolność absolutną.

Pan moim dziedzictwem – jest to zdanie oczywiste pod wieloma względami, przyzwyczailiśmy się do tego określenia. Gdyby jednak przyjrzeć się mu bliżej, okazałoby się, że zawiera w sobie wielki wymóg: Pan moim jedynym dziedzictwem, poza Nim nie mam nic. Pan mym dziedzictwem, moim przeznaczeniem – werset psalmu łączy ze sobą nieskończone dobrodziejstwo Boga z ludzkim przeznaczeniem. Po raz kolejny odkrywa się teleologiczna struktura wolności, w której cel ostateczny staje się przeznaczeniem, czymś na pierwszy rzut oka wykluczającym wolność. Boga trzeba w wolności wybrać, ale droga wiary jest strukturalnie wyznaczona i trzeba się jej trzymać. W Ewangelii pojawia się obraz pługu. Naraz można używać tylko jednego narzędzia. Tym pługiem dla człowieka wierzącego jest słowo Boże. Wiadomo, że na co dzień człowiek posługuje się pewnymi schematami w postępowaniu oraz zdrowym rozsądkiem. Jednak w kwestiach najważniejszych, w których angażuje całego siebie musi zdać się na Pana, Jego łaską będzie orał glebę życia. Dotyczy to wybór życiowych. Współcześnie nauczyliśmy się wykorzystywać Boga do własnych celów, nawet jeśli używając do tego metod modlitewnym. W sumie nie ma nic złego w pójściu na pielgrzymkę z intencją wyproszeniu u Boga czegoś potrzebnego dla siebie. Ale musi wcześniej zostać poczyniona tzw. opcja fundamentalna w życiu, czyli bądź wola Twoja. Prosimy Boga o dostanie się na wymarzone studia, zdobycie wybranej pracy. Jeszcze raz powtórzmy, że nie ma w tym nic złego, ale wcześniej musimy dopuścić Boga do decydowania o naszym życiu, czyli zrobić zastrzeżenie, że jeśli On powoła nas do siebie, jeśli obdarzy powołaniem np. zakonnym, to będę uległy. Dopiero wtedy Bóg może być naszym dziedzictwem. To dziedzictwo to nie tylko obietnice niebieskie dotyczące życia wiecznego, ale także i dziedzictwo Kościoła, które w jakiejś mierze stanie się do naszej dyspozycji, zależnie od zajmowanego stanowiska. xrp

 

2018  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R