logotype
image1 image2 image3

Parafia p.w. Świętego Andrzeja Boboli w Siemiatyczach

III Niedziela Wielkiego Postu

 Wj 3,1-8a.13-15; Ps 103,1-4.6-8.11; 1 Kor 10,1-6.10-12; Mt 4,17; Łk 13,1-9

Wielki Post prowadzi nas dzisiaj do sedna oczyszczenia, czyli do odnalezienia własnej istoty i poznania istoty Boga. W pierwszym czytaniu słyszymy historię Mojżesza, który ma widzenie płonącego i niespalającego się krzewu. Zaciekawiony sceną postanawia podejść, żeby przyjrzeć się jej z bliska. W pewnym sensie stanowi to naturalną skłonność człowieka w kierunku religijności. Każdy posiada inklinację do pogłębiania duchowości. Podobnie jednak jak w przypadku Mojżesza, sama „natura” nie wystarcza i musi usłyszeć konkretne wskazówki. Mojżesz słyszy głos nakazujący mu zdjęcie sandałów. Dzięki temu przekonuje się on o charakterze sacrum danego zjawiska. W interpretacji duchowej może to wspierać wielkopostne dzieło pokuty. W dawnych czasach bez butów chodzili niewolnicy, czyli ci, którzy nie mieli pełni praw. Mojżesz człowiek wolny przybiera przed Bogiem postawę niewolnika, dzięki czemu może reprezentować cały naród. Mojżesz w butach nigdy by nie doświadczył cudownego działania Bożego w postaci wyjścia z Egiptu, można powiedzieć, że nigdy by nie przeżył jednej z najważniejszych przygód ludzkości. Przybranie postawy niewolnika uświadamia, że bycie nim jest głębiej wpisane niż tylko niewola egipska. Wyjście z Egiptu geograficznie nie pokrywa się z analogicznym procesem duchowym. Grzeszność to nie tylko te konkretne grzechy, których jestem świadomy. Ona bazuje na strukturze grzechu pierworodnego i wrasta bardzo głęboko w ludzką naturę. W miarę postępowania po drogach pokuty będą się odsłaniały kolejne grzechy.

Mojżesz podczas spotkania z Bogiem dokonuje kolejnego gestu pokutnego, bo zasłania twarz, żeby nie patrzeć na Boga. Zasłonięcie twarzy może oznaczać uznanie swojej niższości, wręcz odebranie sobie pewnej części podmiotowości. Twarz bowiem objawia osobę, jej pragnienia, myśli, także stopniowo przeszłość. Spotkanie twarzą w twarz w filozofii XX wieku nabrało cech religijnych i etycznych w twórczości E. Levinasa. Zasłonięcie twarzy ma zatem znaczenie nie tylko estetyczne, ale personalistyczne. Oznacza ukrycie się albo doświadczenie własnej niemocy czy wręcz niegodności, grzechu, który moją osobowość dezintegruje, odbiera mi twarz. Z taką sytuacją mamy do czynienia, kiedy Piotr po cudownym połowie ryb, prosił Jezusa, żeby od niego odszedł, bo jest człowiekiem grzesznym (Łk 5, 8). Ponadto Bóg nie protestuje wobec takiej postawy Mojżesza, a w powiązaniu z wcześniejszym nakazem zdjęcia obuwia, wydaje się wręcz, że stanowi to warunek rozmowy z Nim. Bóg jest święty i każda próba zbliżenia się do Niego, musi oznaczać doświadczenie własnej grzeszności i nicości. Wyrażanie umartwienia na zewnątrz mimo że nie jest konieczne, to jednak pomaga. Bóg nie gani postawy 

Spotkanie na pustyni z racji samego miejsca już przenosi naszą myśl ku jakiejś pustyni w ramach teologii duchowości. Czy nie stanowi to ważnego motywu do wyjścia na pustynię wielkiego postu? Czy spotkanie Boga nie zakłada wcześniej stworzenia miejsca na Jego wolę, dyspozycyjności, czasu? Wielki Post jest poniekąd duchową pustynią, pozbawieniem siebie naturalności potrzeb, a zwłaszcza pożądań, dla wyższego celu. Asceza ciała jest konieczna dla osiągnięcia sukcesu, co wie każdy, kto osiągnął coś rzeczywiście wielkiego własnym wysiłkiem. Po prostu, czym innym jest dobrobyt na poziomie stoickiej autarkii, a czym innym szczęście-eudajmonia. Jednak w religijnym rozumieniu ascezy chodzi o coś jeszcze większego. Ponieważ Bóg jest transcendentny, to próba dotarcia do Niego zakłada pewnego rodzaju wycofanie się ze świata, stworzenie przestrzeni na relację ponadświatową. Zwłaszcza dzisiejszy świat zajmuje więcej miejsca w życiu człowieka niż kiedyś.

Sednem sceny na pustyni jest wyjawienie Mojżeszowi imienia Bożego – Jestem, który jestem (JHWH). Najczęściej było ono interpretowane filozoficznie, czyli Bóg jest bytem, który musi istnieć, który swojego istnienia nie zawdzięcza nikomu i wszystko inne pochodzi od Niego. Warto jednak zwrócić uwagę na kontekst tej wypowiedzi w Księdze Wyjścia. Zaraz po tym powtarza się znana formuła Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba oraz polecenie wyprowadzenia Izraelitów z niewoli. Nie o żadną aseitas tu zatem chodzi, ale o Jestem-dla, Jestem-aby-pomagać. Bóg stwierdza, że dosyć się już napatrzył na niedolę swego ludu, czyli nieustannie ją widział – wszystkie niedole i prześladowania były przed Nim. Bóg zna nasze cierpienia, nawet gdy się wydaje, że Go nie ma. Bóg ostatecznie odsłania swoją wolę po kilkuset latach milczenia. Nie znaczy to wcale, że był On nieobecny w dziejach swojego narodu, ale tyle tylko, że właśnie w tym momencie postanowił zadziałać. Skoro wszystkie włosy są na naszej głowie policzone, jak mówi Jezus, to tym bardziej ludzkie losy są bliskiego Bogu. Kiedy On mówi: Jestem, tym samym potwierdza nie tyle deistyczną Pierwszą Przyczynę wszystkiego, co raczej proegzystencjalną obecność, miłość do człowieka. Nie kończy się ona na współczuciu, ale On jest Bogiem działającym i dlatego objawia się, żeby oznajmić swój plan wyzwolenia Izraela z Egiptu. Prawdopodobnie ma podobny plan dla każdego człowieka, w czym w pewnym sensie przypomina GPS, który tworzy nową trasę zaraz po tym, jak skręcimy w tę ulicę, co trzeba. W wypadku jednak Izraela mamy do czynienia z Objawieniem tzw. publicznym, czyli historią zbawienia walentną dla całych dziejów ludzkości, której zwieńczeniem jest misja Jezusa. 

Bóg objawiając swoje imię, potwierdza tożsamość z wcześniejszym działaniem, które już znali Izraelici, a więc jako Bóg przodków, a jednocześnie wprowadza coś nowego, daje większą obietnicę i intensyfikuje działania. Stanowi to poniekąd rekompensatę za Egipt, chociaż wina nie znajduje się po stronie Boga. Jednak mechanizm cierpienie – zbawienie w historii świata funkcjonuje. Zatem pokuta, o którą woła Matka Boża w Fatimie, zresztą potrójnie, jest jakimś doświadczeniem Egiptu współcześnie, które to doświadczenie powinno wołać o Boże zbawienie. Czas Wielkiego Postu ma zatem być wyjściem na pustynię własnej historii, aby odnaleźć się w historii zbawienia. Należy skoncentrować się na tzw. magnalia Dei, wielkich dziełach Bożych w historii Izraela, aby dostrzec w nich paradygmat wszelkiej relacji człowieka z Bogiem. Inaczej człowiek nie jest w stanie zrozumieć Bożej istoty, którą wyraża Jego imię. Pokuta nie jest dla samej siebie, ale tworzy warunki brzegowe boskiej interwencji potrzebne dla samego człowieka. Dzięki niej tworzy się przestrzeń zrozumienia conditio humana. Doświadczenie braku umożliwia pogłębione ujęcie grzeszności i porzucenie tego stanu. Ponieważ grzech należy do rzeczywistości duchowych, choć zdegenerowanych, to konieczne staje się poznanie go przez analogię, a nawet anagogię (czyli wtajemniczenie).               

Pytanie Mojżesza o imię Boga można odwrócić. To Bóg się pyta każdego człowieka, jakie jest jego imię. Czy w ogóle je zna? Imię, skoro oznacza lub kieruje w stronę istoty, musi więc obejmować całego człowieka łącznie z jego historią. Poznać swoje imię można tylko w konfrontacji z Bogiem, który zna wszystkie imiona, to znaczy jest Panem czasu i natury wszystkiego. Żeby poznać swoje imię, trzeba zmierzyć się z najgłębszą rzeczywistością, jaka istnieje, a więc z dobrem i złem. Faktycznie, potrzeba czegoś więcej – otrzymania imienia od samego Boga (Ap 2, 14), do tego jednak wcześniej powinien człowiek wyznać swój grzech. Na tym polega proces pokutny, który w swej istocie jest dochodzeniem do poznania prawdy i wołaniem do Boga o wyzwolenie. Jak pisze w drugim czytaniu św. Paweł – „abyśmy nie pożądali złego”. Wydarzenia z historii zbawienia stanowią zapowiedź czasów przyszłych, czyli także obecnych, w których my żyjemy. W najgłębszej swej sferze stanowią odsłonięcie stanu grzechu i jego krytykę oraz Bożą propozycję zbawienia. 

Grzech jest rzeczywistością misteryjną, przekonuje nas o tym przypowieść o drzewie figowym z Ewangelii. Dla człowieka nie wystarczy po prostu być. Człowiek nie może nazywać się jak Bóg – Jestem. Bóg bowiem nie podlega moralności (co nie znaczy, że może czynić zło), natomiast człowiek jak najbardziej, zamiast „jest” trzeba w przypadku człowieka powiedzieć „staję się”. Jego życie musi przynieść jakiś owoc, od czegoś wychodzi i do czegoś zmierza. Pomimo że człowiek jest celem dla siebie, to jeszcze musi osiągnąć cel najwyższy. Tu znowu pojawia się postulat umartwienia, choć w formie działania ogrodnika, który obiecuje gospodarzowi zająć się pilniej drzewem figowym i obłożyć je nawozem. W przeszłości nie było nawozów sztucznych, dostępny był tylko nawóz naturalny, czyli gnojówka. Obłożenie gnojem jest obrazem umartwienia, choć nie musi być stosowane dosłownie. Jednak właśnie taki zabieg wzmaga owocowanie czy ogólniej wzrost. Pokuta dla życia rozumianego wyłącznie w kategoriach biologicznych jest niepotrzebna, a nawet ograniczająca, jednak dla życia rozumianego duchowo na podłożu biologicznym nabiera już zupełnie innego wymiaru. Obłożenie się nawozem postu, jałmużny i modlitwy powinno przyczynić się do rozkładu nieurodzajnej powłoki naszej zewnętrzności i wydobyć ukryte siły, które wzmocnione przez łaskę dadzą zamierzony owoc. Jeśli jednak tak się nie stanie, to trzeba się liczyć z koniecznością wycięcia przez ogrodnika. Dotyczy to nie tylko jednostek, ale może szczególniej całych zbiorowości ludzkich – narodów. Jak bowiem wiadomo drzewa rosną najczęściej w grupach – w lesie, tworząc nawzajem dla siebie środowisko. Podobnie ludzie ex natura tworzą społeczności. Wezwanie do pokuty ma charakter wspólnotowy i dotyczy całej ludzkości w jej różnych społecznościach naturalnych – przede wszystkim rodzinach i narodach. Nie ma sensu rysować apokalipsy III wojny światowej, ale przynajmniej napomnienie powinno zostać wyartykułowane. Z Ewangelii nie wynika, jaki był dalszy los wspomnianego drzewa figowego. Można się jednak domyślić, że oba warianty są równie możliwe, a historia pokazuje, że wielu ludziom nie była dana tzw. druga szansa, umarli przedwcześnie nawet z ludzkiej perspektywy, być może właśnie po kilku wezwaniach do pokuty nigdy nie postawili choć jednego kroku w tę stronę. 

xrp

2018  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R