logotype
image1 image2 image3

Parafia p.w. Świętego Andrzeja Boboli w Siemiatyczach

 Święto dzisiejsze ma bardzo głęboką teologię, a nawet więcej – bo wchodzi w politykę rozumianą po arystotelesowsku jako sztuka rządzenia dla dobra wspólnego. Warto wspierać ideę społecznego panowania Chrystusa i tworzenie Jego królestwa nie tylko na poziomie duchowym i eschatycznym (jako coś, co dopiero ma przyjść), ale także poszukiwać metod na realizację go w naszych warunkach. Nie chodzi oczywiście pod żadnym pozorem o teokrację, czyli rządy duchownych, ale przecież Chrystus to nie Jego kapłani. W Nim następuje zwieńczenie zarówno władzy politycznej (królewskiej), jak i kapłańskiej, bo obie pochodzą od Niego. Zatem o ile uzasadniony jest rozdział na świecie (chociaż też nie absolutny) władzy rządzenia dla dobra doczesnego i władzy dla dobra wiecznego, to jednak ostatecznie zbiegają się one w Chrystusie jako Królu wszechświata. Zupełne ich oddzielanie prowadzi do niezrealizowania się człowieka, które swój cel ostateczny może osiągnąć tylko w Bogu. Nie ma dobra poza Bogiem, a utrzymywanie, że możliwy jest względny dobrobyt bez Boga, dobro poza Bogiem, jest według Ratzingera największym kłamstwem szatana. Chrystus nie zamierzał tworzyć państwa na wzór Cesarstwa Rzymskiego, ale nie znaczy to, że nie posiadał nad nim władzy. Jego władza była zasadniczo duchowa, ale powstanie średniowiecznej christianitas było owocem rozumienia władzy Chrystusa jako podporządkowania całego społeczeństwa Jego panowaniu. Otóż Bóg ma prawo rządzenia państwami i jednostkami. Nic innego nie było celem przyjścia naszego Pana na ten świat. On musi tu panować poprzez inspirowanie praw, poprzez uświęcanie moralności, poprzez oświecanie edukacji, poprzez kierowanie zgromadzeniami, poprzez kierowanie działaniami rządów i rządzących.

Zacznijmy od poziomów władzy Chrystusa-Króla. Jest rzeczą oczywistą, że Chrystus jako Bóg posiada władzę absolutną nad wszystkim i nie trzeba Mu jej nadawać. Kiedy jednak mamy na myśli konkretnie Jezusa Chrystusa Króla, a więc wcielonego Syna Bożego – Drugą Osobę Trójcy, to zgodnie z zasadą, że po Wcieleniu nic nie jest już takie samo, rozumienie świata uległo poszerzeniu, należy wskazać na racje, dla których Chrystus jest królem i na konsekwencje tego faktu. Przede wszystkim nie wolno ograniczać się do ogólnego stwierdzenia, że Chrystus jest królem wszystkiego. Jego historyczne trwanie pośród ludzkości oraz wydarzenia związane ze śmiercią i zmartwychwstaniem stawiają Go jako króla ludzkiej duszy, rodziny, narodu, nieprzyjaciół. Chrystus w swoim uniżeniu, nagi na krzyżu, wyszydzony nie pozostał w takim stanie. On po swojej męce został wskrzeszony i została Mu powierzona wszelka władza. On swoją męką wykupił świat, a więc nabył go na własność i dlatego może dziś udzielać zbawienia wszystkim, którzy się do Niego o to zwrócą, a dzieje się to przez uznanie jego królestwa. A zatem krzyż nie jest końcem, zmartwychwstanie przechodzi w królowanie i we władzę nad każdym człowiekiem we wszystkich sferach, także społeczno-politycznej. Jego korona nawet jeśli nie jest z tego świata, bo go przewyższa, to nie znaczy że pozostała koroną cierniową. Bardzo piękne są barokowe przedstawienia Chrystusa-Króla, czasem królującego z krzyża, ale już nie nagiego, a w szacie królewskiej oraz w złotej koronie. Panowanie Chrystusa przejawiało się w nauczaniu, ustanawianiu prawa i sądzeniu, stanowiąc wypełnienie starotestamentalnej zapowiedzi króla-mędrca. Mówiąc językiem współczesnego konstytucjonalizmu Chrystusowi na obecnym etapie historii zbawienia przysługuje szczególnie władza wykonawcza.
Po pierwsze chodzi o Jego królestwo, a więc nie tylko o relację do poszczególnych osób, a raczej o pewien stan bytowania spraw ziemskich, uszeregowanie ich według zasad Królestwa. Kiedy przemierza się ziemie danego królestwa (państwa), nie trzeba od razu widzieć władz danego terenu, wystarczy, że czuje się charakterystyczną podmiotowość, konieczność zwieńczenia w postaci suwerena. Mimo niewidzenia go, w pewien sposób czuje się jego rękę (co oznacza władzę). Ziemskie drogi, które przemierzamy są jednocześnie drogami zbawienia i z samego tego faktu trzeba Chrystusa-Zbawiciela uznać królem.
Dlatego inne jest panowanie Chrystusa Króla na poziomie ludzkiej duszy, gdzie idzie o doskonalenie cnót i wypełniania prawa, od tegoż samego panowania na poziomie rodziny ze wzajemnymi relacjami członków rodziny bynajmniej niedemokratycznymi, z wyróżnionym paterfamilias, i wreszcie od panowania społecznego z teologiczną koncepcją władzy. Oddanie panowania Chrystusowi jest jednocześnie uratowaniem siebie samego od zła i jego konsekwencji w postaci wiecznej śmierci. Nie dzieje się to wyłącznie na poziomie werbalnym, ale od niego się zaczyna. Potrzeba służbę Chrystusowi pełnić w codzienności, a ona nada niezwykłą godność osobową. Chrystus jest królem umysłów, woli i serc. W Jezusie wola ludzka całkowicie była poddana boskiej. Stąd Chrystusowi należy się uwielbienie tak od aniołów jak od ludzi poprzez poddanie Mu siebie samego z tym, co stanowi o sednie osoby ludzkiej, umysłem, wolą i sercem.
Drugi krąg panowania Chrystusa obejmuje rodzinę, będąc jednocześnie trudniejszym do wykonania, ponieważ wszystkie popełnione błędy w stosunku do autorytetu Boga i własnego rozwijają się i owocują nieposłuszeństwem, przejawiającym się w skrajnej formie w postaci niewiary. Trudno jest samego siebie nagiąć do służby Bogu, a co dopiero wychować do tego dzieci. Następny krąg to krąg społeczny, zawiera on w sobie wszystkie pozostałe, jednocześnie je przewyższając. Nie wystarczy, aby poszczególne rodziny były katolickie, ale potrzeba jeszcze społeczeństwa katolickiego, przepojonego wartościami, chociaż nie do końca tylko o wartości chodzi. Skoro Chrystus nie jest wyłącznie królem serc, ale całego człowieka, to dzieje się tak także w sferze społecznej, ponieważ do istoty człowieczeństwa należy jej realizacja we wspólnocie. Każda grupa dla funkcjonowania wybiera spośród siebie przedstawicieli, którzy zajmują się organizowaniem jej spraw i zarządzaniem. Dlatego na tym poziomie należy doprowadzić do panowania Chrystusa. Szczególnym przejawem wspólnoty, bo naturalnym, wywodzącym się z rodziny, jest naród, stąd Chrystus powinien być królem każdego narodu, a Polski w sposób wyjątkowy, ponieważ sam o to się upominał. Wreszcie Chrystus jest królem narodów, chociaż znowu sub conditione ich oddania się Jemu.
Na każdym jednak poziomie naczelnym principium jest pierwszeństwo Boga, któremu służenia jest faktycznym panowaniem. Jeśli umiem słuchać się Boga, to w ramach legitymizowanej władzy będę mógł wymagać posłuszeństwa od innych, oczywiście zawsze z zastrzeżeniem autonomii sumienia i duchowego bezpośredniego odniesienia do Boga. W skład teologii Chrystusa Króla wchodzi zatem teologia króla z jego władzą pochodzącą od Boga (ciekawie pisze na ten temat prof. Jacek Bartyzel). Ponadto w porządku kosmicznym i transhistorycznym służba Bogu prowadzi do wywyższenia, przede wszystkim dzięki uznaniu wartości danej osoby i dzieła przez Boga w wieczności (np. Apostołowie, którzy będą sędziami dla dwunastu pokoleń Izraela).


Walka zła z dobrem toczy się na wszystkich wspomnianych poziomach, dlatego na wszystkich należy oddać panowanie Chrystusowi, który zło pokonał i zbawił tych, którzy się do Niego uciekają. Prawda o konkretnym, a nie wyłącznie duchowym panowaniu Chrystusa jest dla współczesności znakiem czasów i dlatego tak bardzo napotyka na opór. Dlaczego królowania Bożego nie chcemy uznać? Bo musielibyśmy zmienić postępowanie, bo trzeba byłoby zmienić prawo państwowe, ograniczyć zło i grzech, także ten strukturalny, przyzwolenie na demoralizację, a to wymaga odwagi i działania zdecydowanego na rzecz Boga. A tu my sami ze sobą mamy problem, aby być wiernymi, a co dopiero w dalszej perspektywie, kiedy należałoby wystąpić przeciwko mocom tego świata, rozpocząć krucjatę przeciwko aborcji, eutanazji, pornografii itp.
Nie łudźmy się, przeciwnik jest dobrze zorganizowany na wszystkich szczeblach, począwszy od sfery prywatnej, rozbudowanego systemu pokus, które jednak przenikają z wyższych warstw, z tendencji społecznych, edukacyjnych czy wręcz międzynarodowych. Obok królestwa Chrystusa istnieje królestwo złego ducha. Nie obronimy się więc, stosując tylko indywidualne środki. Królestwo Chrystusa wymaga społecznego zaangażowania i tworzenia struktur dobra, które będą się przeciwstawiać wielorakim strukturom zła. I chociaż nie ma zbawienia w polityce, to jednak niezwykle istotne jest wybieranie takich ludzi, którzy będą optowali za panowaniem Chrystusa. Ono jest konieczne. Nie można się oszukiwać, sądząc że uda się nam zachować neutralność, że światowe struktury są obojętne i wystarczy wiarę zachować w sercu. Laicyzm jest zły, wartości tzw. rewolucji francuskiej, mimo że brzmią pozytywnie przyczyniły się do wielkiego zła i to, co dzisiaj cierpią Francuzi, stanowi konsekwencję tego stanu rzeczy. Jeśli nie podejmą środków zaradczych na poziomie wyższym aniżeli tylko indywidualny, nie ostoją się. Być może dla własnego zbawienia okaże się to wystarczające, ale dla zachowania wiary w następnych pokoleniach, wychowania dzieci i ochronienia ich od zła, to zdecydowanie za mało. Potrzeba więc zwieńczenia całego dobra, które staramy się czynić w pojedynkę, w osobie Chrystusa, któremu cały świat został poddany i który wszelkie dobro doprowadza do ostatecznego końca, do spełnienia. Bez zwieńczenia całości nasze siły ulegną rozproszeniu, co skwapliwie wykorzysta przeciwnik.
Papież Pius XI napisał w 1925 r. specjalną encyklikę Quas primas, podkreślając w niej prawdę o Chrystusie Królu i wprowadzając do kalendarza liturgicznego takież święto. Jako bezpośrednią przyczynę wskazał usuwanie nauki Chrystusa ze społeczeństw poprzez wstawianie w to miejsce ideologie komunizmu i liberalizmu. Wcześniej prawo chrześcijańskie oparte na prawie naturalnym istniało nie tylko w sferze prywatnej, ale także ogólnonarodowej i było dla wielu czymś oczywistym. Dzisiaj trzeba tłumaczyć najprostsze pojęcia związane z wiarą, podczas gdy wiele mętnych określeń podawanych przez współczesnych „królów” przyjmowanych jest bezdyskusyjnie. Jedynym lekarstwem proponowanym przez papieża jest przywrócenie powszechnego panowania Jezusa Chrystusa. Oznacza to wyprowadzanie z Boga władzy i wszystkich jej praw. Co więcej, odrzucenie panowania Chrystusa na rzecz demokracji z jej legitymizacją pochodzącą od ludu doprowadzi władców świeckich do utraty własnego autorytetu oraz zmniejszenia dobra powierzonych ich pieczy ojczyzn.
Święto Chrystusa króla przypomina o obowiązku oddawania publicznego kultu Chrystusowi i słuchania Jego nauki, także na poziomie społecznym. Trzeba więc zwrócić uwagę na szczególnych charakter kapłaństwa w teologii Chrystusa Króla, który jest jednocześnie najwyższym Kapłanem. Kapłaństwo rozumiane jako służba ołtarzowi (czyli bezpośrednio Bogu, bez odniesienia do drugiego człowieka, jak w przypadku władzy królewskiej) oznacza faktyczną służbę Bogu, choć w rzeczywistości symbolicznej. Liturgia jest publiczną służą i trzeba ją wypełniać jak najdokładniej. Wielkie znaczenie ma wierne dokonywanie obrzędów świętych. Dawniej ksiądz niewłaściwie sprawując Mszę świętą, która jest zwieńczeniem całej nowotestamentalnej służy Bożej, zaciągał grzechy ciężkie, tak że nawet w żartobliwym tonie mówiło się, że szedł do ołtarza z czystym sercem, a wracał z grzechami ciężkimi. Mamy tu do czynienia z bezpośrednim odniesieniem do Króla i dlatego czyny drobne same w sobie z racji posiadania znaczenia religijnego i ofiarniczego, nabierają rangi kosmicznej (tu także leży uzasadnienie celibatu). Dzieje się to nie ze względu na ludzką twórczość kultyczną, ale ze względu na boskie pochodzenie liturgii katolickiej. Liturgia została ustanowiona przez Boga, choć kształtowała się w historycznych warunkach. Jest ona wznoszeniem się innego rodzaju do Boga, anagogicznym wstępowaniem i faktycznie daje możliwość uczestnictwa w orszaku boskim czy dworze niebiańskim. Dlatego stanowi wielkie wyróżnienie nas katolików, jednocześnie zobowiązując do wyjątkowej służby, wiernej i wrażliwej na wszystkie detale, których znaczenie daleko bardziej przekracza ich znaczenie świeckie. Jest to służba Chrystusowi Królowi w porównaniu do jej świeckiej realizacji ciągle napotykającej przeszkody, stanowi kult doskonały, bo Kapłanem i Ofiarą jest sam Chrystus-Król pozwalający ludziom pełnić Jemu służbę.

ks. Rafał Pokrywiński

2018  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R