logotype
image1 image2 image3

Parafia p.w. Świętego Andrzeja Boboli w Siemiatyczach

Znalezione obrazy dla zapytania św józef

Interpretacja Pisma Świętego może być duchowa, dotycząca życia duszy. Jest to sfera połączona z innymi, ale także posiadająca swoje własne prawa i ogólnie charakterystykę. Ducha odkrywa się powoli. Nie jest on stanem psychologicznym, socjologicznym, skutkiem naszej edukacji religijno-światopoglądowej ani tym bardziej poglądami moralnymi, co wolno, a co nie wolno. Duchowość to odkrycie świata duszy, która nie może istnieć samotnie i poszukuje największego Ducha, czyli Ducha Świętego. Dopiero Jego zamieszkiwanie w duszy przynosi pełnię duchowości.

Nie jest to po prostu świat wewnętrzny, choć trzeba w duchowości mówić o podziale na człowieka zewnętrznego i wewnętrznego. Ten pierwszy troszczy się o życie w świecie i z innymi ludźmi, natomiast ten drugi ma siebie samego jako przedmiot, nie w sensie zamknięcie się w sobie, ale odnalezienia przestrzeni duchowej, która jest dynamiczna, czyli domaga się rozwoju. Duchowość nie jest nieokreślonością i uczuciem, ale polega na konkretnych metodach i kolejnych krokach do osiągnięcia celu. I tu pojawia się kontekst Wielkiego Postu jako czasu szczególnego wysiłku duchowego. Katolicyzm to nie tylko dogmaty i prawo moralne, sakramenty i Kościół, ale również konkretna ścieżka rozwoju duchowego, doświadczania Boga i Jego łaski. Jest tu miejsce na pracę nad sobą, zdobywanie cnót oraz wykorzenianie wad, ale jest coś jeszcze – właśnie duchowość, odczytywanie może nie całości, bo to jest niemożliwe, ale poprzez stopniowe oczyszczanie się oraz praktykę modlitewną i przykład świętych pojawia się większa wrażliwość duchowa, tworzy się wiedza ascetyczno-mistyczna. Trzeba poznawać kolejne pojęcia duchowe i próbować się nimi posługiwać. Szczególnym miejscem do tego jest konfesjonał, gdzie przecież nie opisujemy naszego życia w kategoriach zwyczajnych, ale używamy kategorii grzechów dla opisania konkretnych sfer życia ludzkiego. W poście trzeba podjąć wysiłek dogłębnej spowiedzi. Wiele osób ma z nią problem. Bierze się to z dwóch powodów: po pierwsze nie prowadzimy życia duchowego, więc spowiedź myli się z psychologią, poradnictwem, wsparciem. Po drugie, co wiąże się z pierwszym, nie znamy odpowiednich narzędzi spowiedzi. Poprzestaliśmy na spowiedzi dziecinnej, bez wnikania w motywy grzechu, bez widzenia korzenia grzechu, umiejętności nazywania spraw po imieniu oraz szukania głębiej. Kto żyje płytko, ten również będzie się płytko spowiadał. Chce natychmiast zaspokoić najbardziej elementarne pragnienia, jak Izraelici w dzisiejszym czytaniu na pustyni i mieć święty spokój. Nie szuka głębiej. Co daje ta woda, która wypływa ze skały grzechu dzięki łasce Bożej? Co ona obmywa, na czym polega życie, które ona wnosi? Jeśli jest woda i odpowiednia gleba, to powinno coś zakwitnąć, na czym to polega, nie tylko gasi pragnienie. Budzi się życie duchowe. Ojcowie Kościoła mówili tu o powrocie do raju. Byłoby nim nie niebo, ale właśnie praca ascetyczno-mistyczna.

 

Woda ze skały na pustyni. To właśnie jest idealny obraz życia duchowego. Ono jest tak rzadka jak woda na pustyni. Normalnie na pustyni nie ma wody, bo to jest pustynia, tak samo w życiu człowieka żyjącego sobie tak zwyczajnie, wcale nie jakiegoś najgorszego nie ma prawdziwego życia duchowego. Ono istnieje tylko w bezpośredniej relacji do Boga i od Niego płynie łaska, którą trzeba nauczyć się zbierać, a najpierw nią krzepić. Jak woda nie leci bez cudu ze skały, tak życie duchowego bez łaski. Ona ma dawać siły do codzienności i przede wszystkim do postępu w samym życiu duchowym. Izraelici szemrzą przeciw Bogu, bo nie spełnia ich potrzeb cielesnych. Jeśli zamkniemy się w obrębie potrzeb naszego ciała, co będziemy jeść i pić, a nawet w swoim zdrowiu, nigdy nie odkryjemy, że Bóg chce dawać na zupełnie innym poziomie. Nie odkryjemy tego poziomu, który nazywa się poziomem duchowym. Potrzebujemy Mojżesza, który mocno uderzy laską w skałę ludzkich serc. Mamy o sobie przecież takie dobre mniemanie. Dawniej spowiednicy mówili między sobą, przeciągając trochę czas pójścia do konfesjonału: niech jeszcze skruszeją. Niech serca będą poddane działaniu łaski przypominającej laskę Mojżesza uderzającą w skałę. Nawet się nie spodziewamy, że w środku jest życiodajna woda, że istnieje jej tam źródło, choć nie należy ono do ciebie. Cała praktyka ascetyczna polega na uderzenia w skałę własnego serca.

Kwiatem życia duchowego jest życie monastyczne, najpierw pragnienie, później jego realizacja. Jednym z podstawowych pojęć jest walka duchowa, czyli duchowość ma konkretnego przeciwnika, również byt duchowy, ale zły, niszczący i atakujący. Nazywamy go demonem lub diabłem. Nie chodzi tu tylko o grzechy, ale o początku w postaci kuszenia, dręczenia, atakowania pod różnymi postaciami, utrudniania życia itp. Walka jest nierówna, ale możliwa w oparciu o łaskę. Mnisi to byli żołnierze, którzy ściągali na siebie wiele demonów, przez co chronili miejscowości w pobliżu. Wyjście duchowe – kolejne pojęcie, jego archetypem był Abraham, który wyszedł ze swego miasta rodzinnego do nieznanego kraju. Duchowość to wyjście z codzienności do nieznanej krainy, będąc prowadzonym przez Boga. Próbuje naśladować się życie anielskie. Życie duchowe to nieustanne oczekiwanie na Pana, stan ciągłej gotowości. Nie tyle osiąganie nie wiadomo jakich szczytów duchowości, ale właśnie dyspozycyjność wobec Boga, która staje się procesem, uzyskuje dynamikę. Dokonuje się coraz większe oczyszczenie motywacji, duszy. 

Serce człowieka twardnieje nie tylko pod wpływem grzechów, choć to jest główny powód. Najczęściej jednak przyczyna jest o wiele bardziej prozaiczna. Po prostu codzienność zagłusza na tyle skutecznie potrzeby duchowe, że dusza umiera z pragnienia, a my nic o tym nie wiemy. Na zewnątrz człowiek jest szczęśliwy, bawi się, korzysta z uciech życia, ale w środku, za kamienną przegrodą – duchowo umiera. Nie ma już wody łaski, Duch Święty już od dawna nie przebywał w środku. Zaganiany człowiek niemający czasu dla własnej duszy – to jest obraz współczesności.

Św. Paweł mówi, że miłość Boża jest rozlana w naszych sercach przez Ducha Świętego, który tam mieszka. Znowu następuje odwołanie do wody, która się rozlewa. Dzieje się to pod warunkiem stanu łaski uświęcającej oraz współpracy z tą najbardziej podstawową łaską. Życie w Duchu Świętym, to inaczej życie wewnętrzne.

W Ewangelii Jezus prosi Samarytankę o wodę, jakby paradoksalnie pyta ją o życie duchowe i chce niejako go skosztować. Wiadomo przecież, jak musi się to skończyć. Musi ujawnić się całkowite zniszczenie tego życia i to jeszcze przez cudzołóstwo. Nie ma życia duchowego tam, gdzie jest nieczystość, rozumiana choćby tylko jako nieuporządkowana żądza. Trzeba jednak Samarytance przyznać, że nie obraża się na Jezusa, ale rozpoznaje swoją wewnętrzną nędzę. Uznaje grzech cudzołóstwa oraz przyjmuje pokornie łaskę daną jej przez Jezusa. „Dawaj mi Panie zawsze tej wody”. Jezus obudził w niej pragnienie życia duchowego w powiązaniu ze swoją osobą. Zmienia się on na naszych oczach z człowieka na podobieństwo innym w całkowicie nowy i absolutny punkt odniesienia w życiu duchowym. Odtąd całe życie duchowe człowieka będzie się koncentrować wokół Jezusa i Jego duszy. Ona jest źródłem dla nas najgłębszego życia duchowego, źródła niewyczerpanego. Czyż Wielki Post tego nie przypomina i nie daje, każąc rozważać człowieczeństwo Jezusa i jego cierpienie? Gorzkie żale śpiewane z pobożnością mają wielką moc budzenia ducha, łamania skał grzechowych narosłych w naszych sercach. Odkrywamy nie tylko posiłek, ożywiającą porcję wody na pustyni świata, ale także samo źródło. Nikt odtąd nie będzie mógł zapewnić takiej głębi i pełni życia duchowego. Bogu trzeba oddawać cześć w duchu i prawdzie, czyli wszystko inne bez życia duchowego na nic się zda.

Samarytanka prosi Chrystusa o wodę, zachodzi paradoks Boga proszącego człowieka o szklankę wody, mimo nieprzyjaźni. Tak Bóg wychodzi pierwszy, mimo że względem Niego jesteśmy nieprzyjaciółmi przez nasz styl życia. Ona miała tylu mężów, a ten którego ma obecnie nie jest jej mężem. Jest zatem publiczną grzesznicą, a mimo wszystko Chrystus chce od niej szklanki wody. Znaczenie duchowe tego fragmentu jest takie, że to tak naprawdę ona potrzebuje łaski nawrócenia, aby nie przychodzić i nie szukać nie wiadomo gdzie. Człowiek mimo pozorów, że sobie doskonale radzi w życiu, to ciągle szuka czegoś duchowego, jednak najczęściej znajduje popękane cysterny lub bezpośrednio złego ducha. Bóg szuka zagubionego człowieka i chce mu zaproponować życie wieczne, życie w łasce już tu na ziemi, co zaprowadzi go do szczęśliwości wiecznej.

Miłość Boża jest rozlana w naszych serca przez Ducha Świętego – na tym polega życie duchowe, że jego autorem jest sam Duch Święty. Nie jest ono po prostu psychicznym stanem, ale obecnością Ducha Świętego. Tej obecności trzeba strzec, poznawać słabe punkty, przez które nam Duch ucieka. W innym miejscu św. Paweł powie, że jesteśmy jak naczynie gliniane, słabe i przeciekające. Cały wysiłek duchowy polega na tym, żeby zlokalizować punkty słabe i je wyeliminować.

Wzór życia duchowego, którego skarby Kościół dopiero zaczyna dostrzegać, zostawił nam św. Józef. Przez wieki milczenie Kościoła na temat wielkości świętości tego świętego było poniekąd przedłużeniem jego własnego milczenia na kartach Ewangelii. Jednak obecnie ze względu na moment dziejowy trzeba wydobyć i rozważyć w nabożeństwie wielkie łaski i bogactwo życia wewnętrznego tego świętego. Misja św. Józefa ukryta, niemal niedostrzegalna, misja mająca zostać naświetlona dopiero stulecia później; milczenie, po którym rozbrzmieć miał, choć po tak długim czasie, donośny hymn chwały. Tam bowiem, gdzie tajemnica jest najgłębsza, gdzie mrok jest najciemniejszy, milczenie absolutne, tam jest również najwspanialsze posłannictwo, najwspanialszy wzór cnót, a także chwała będąca ich owocem. To jest tajemnica życia duchowego. Józef wybrany do wielkiej roli opiekuna NMP oraz Jezusa otrzymał szczególną łaskę wybrania odpowiadającą jego misji. Podwójna misja w Ewangeliach: Apostołów, którzy mieli Jezusa nieść aż po krańce ziemi oraz św. Józefa, który miał Go chronić i ukrywać w milczeniu. Józef jest zasłoną skrywającą Jezusa aż do czasu ujawnienie Jego misji. Powołanie do milczenia i zapomnienia przewyższało powołanie Apostołów, ponieważ bliższe było Wcieleniu. Po Maryi Józef otrzymał najwięcej łask, ponieważ był najbliżej źródła. Posiadał on serce ojca, a jeśli natura mu go nie dała, to uczynił to Bóg. św. Józef strzegł potrójnego, powierzonego mu depozytu: dziewictwa Maryi, Osoby Jezusa Chrystusa oraz tajemnicy Wiecznego Ojca

Ludzie tego świata, drogie Siostry, przyzwyczajeni są do zgiełku i pospiechu, nie wiedzą czym jest działanie w duchowe i nie uważają by działali, o ile się nie są niespokojni, nie uważają, że się poruszają jeśli nie hałasują, uważają więc wycofanie i ukrycie za zanik życia. Przeciwnie, uważają że życie znaleźć można jedynie w blasku tego świata oraz zgiełku. Jest powszechną u ludzi wadą poświęcać się wyłącznie rzeczom zewnętrznym i zaniedbywać istotę rzeczy; pracować jedynie na pokaz i zaniedbywać to, co prawdziwie ważne i nieprzemijające; myśleć często o wrażeniu jakie się czyni i mało o tym, jakimi się być powinno. Dlatego właśnie najbardziej poważamy te cnoty, które dotyczą stosunków międzyludzkich. Z drugiej strony cnoty ukryte, które praktykowane są w samotności i widoczne są jedynie dla Boga, są nie tylko zaniedbywane ale i rzadko się o nich słyszy. A jednak na tym właśnie polega tajemnica prawdziwej cnoty.

Cnoty św. Józefa są nade wszystko cnotami życia ukrytego, kultywował je zaś w stopniu proporcjonalnym do wartości otrzymanej łaski. Cnotami tymi były: dziewictwo, pokora, ubóstwo, cierpliwość, roztropność, wierność, prostota, wiara oświecona przez dary Ducha Świętego, ufność w Bogu i doskonała miłość. Zachował on to, co mu zostało powierzone z wiernością proporcjonalną do nieocenionej wartości tego daru. Cnoty ukryte, które praktykowane są w samotności i widoczne są jedynie dla Boga, są nie tylko zaniedbywane, ale i rzadko się o nich słyszy. A jednak na tym właśnie polega tajemnica prawdziwej cnoty. Po Najśw. Maryi Pannie Józef jawi się jako najpokorniejszy spośród świętych – pokorniejszy od aniołów. Jeśli zaś jest najpokorniejszy, jest też równocześnie największy, gdyż cnoty są ze sobą wzajemnie powiązane i miłość człowieka jest proporcjonalna do stopnia jego pokory. „Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki”

Razem z cnotami teologicznymi stale wzrastały również dary Ducha Świętego, które powiązane są z miłością. Dary zrozumienia i mądrości czyniły jego żywą wiarę coraz głębszą. W sposób prosty lecz zarazem najwznioślejszy doszedł on do kontemplacji nieskończonej dobroci Boga. Dzięki owej prostocie jego kontemplacja osiągnęła najwyższy – po kontemplacji Maryi – stopień doskonałości. Dostąpił również łaski szczególnie uprzywilejowanej śmierci; św. Franciszek Salezy pisał, że była to śmierć z miłości. Ten sam święty doktor uczy wraz z Suarezem, że św. Józef był jednym ze tych świętych, którzy powstali z martwych po Zmartwychwstaniu Pana (Mt 27, 52) i pojawili się w Jeruzalem; utrzymywał również, że te zmartwychwstania miały charakter definitywny i że św. Józef wzięty został wówczas do nieba, z ciałem i duszą.

Opinia, że św. Józef jest – po Matce Bożej – największym spośród świętych, staje się obecnie w Kościele coraz powszechniejsza. Nie wahamy się spoglądać na pokornego cieślę jako na przewyższającego w łasce oraz wiecznej chwale patriarchów i największych proroków, większego niż św. Jan Chrzciciel, Apostołowie, męczennicy i wielcy Doktorzy Kościoła. Uroczystość jest przeniesiona na jutro, ale już dziś trzeba zachęcać do kultu św. Józefa, do odnajdywania pięknych modlitw ułożonych ku jego czci na przestrzeni wieków. Szczególniejszymi czcicielami świętego byli: św. Bernardyn ze Sieny, św. Teresa z Avila, papieże Leon XIII, Pius IX, Pius X, Jan XXIII, Paweł VI, Jan Paweł II, Franciszek. xrp

2017  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R