logotype
image1 image2 image3

Parafia p.w. Świętego Andrzeja Boboli w Siemiatyczach

Joz 5,9-12; Ps 34,2-7; 2 Kor 5,17-21; Łk 15,18; Łk 15,1-3,11-32

Dzisiejsza Ewangelia, nazywana często ewangelią w Ewangelii, różnie bywa tytułowana. Najbardziej popularne stało się określenie przypowieść o marnotrawnym synu. Ostatnio robi karierę tytuł przypowieść o miłosiernym ojcu. Ja natomiast niedawno, zdaje się, że u Ratzingera, wyczytałem propozycję: przypowieść o opuszczonym ojcu. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie ojciec stoi w centrum zainteresowania całej historii, to z jego perspektywy następuje opis. Od strony marnotrawnego syna widzimy tylko migawki: zabawy, upodlenie oraz refleksję i decyzję powrotu. To ojciec codziennie wychodzi, aby sprawdzić, czy syn czasem nie wraca do domu, a kiedy go ujrzał, stał się dominującą postacią w całym procesie ponownego przyjęcia syna w poczet członków rodziny. On także rozgrywa dramat drugiego syna, który nie chce zrozumieć głębi miłości ojcowskiej.

Cóż zatem nam mówi przypowieść o opuszczonym ojcu? Przede wszystkim wskazuje na jego niezwykłą miłość. Mimo fizycznego opuszczenia przez syna, ciągle żyje jego obecnością, wewnętrznie nawołuje go do powrotu. Dla niego syn nigdy nie umarł. Opuszczenie jednak jest faktyczne, ojciec nie zaklina syna na wszystkie świętości, żeby pozostał. Pozwala mu opuścić dom, wręcz widać, że syn musi opuścić dom ojca, który może symbolizować uporządkowaną moralnie rzeczywistość. Wobec planów nieposkromionej wolności i chęci grzeszenia nie pozostaje nic innego, jak rozstanie się. Dalej z przypowieści wiemy, że syn będzie musiał ponieść wszystkie konsekwencje niesprawiedliwości, tym cięższe, im bardziej będzie oddalony od porządku sprawiedliwości. Nie chodzi tu o bezgraniczną karę za grzechy, ale o oddalenie od ojcowskiego domu, od świata sprawiedliwego, czyli uporządkowanego, gdzie każdy ma wyznaczone miejsce życia i działania (swój cel). Taki jest najgłębszy sens sprawiedliwości, która nie stanowi wyłącznie systemu prawnego, ale posiada swoją ontologię, podstawę wraz z Prawodawcą, który jest jednocześnie Ojcem. Oddalenie się od tak pojmowanej sprawiedliwości oznacza wyrządzenie krzywdy przede wszystkim Ojcu, ale także całemu domowi, czyli stworzeniu, oraz samemu sobie. Człowiek, który grzeszy, prędzej czy później będzie pasł świnie, czyli działanie to obróci się przeciwko niemu, oraz spowoduje ciężki głód w owej krainie. Nie ma współmierności między „domem ojca” a „ową krainą”. Oddalenie między nimi jest ogromne i nie da się przekształcić krainy niesprawiedliwości w sprawiedliwość zwyczajnie przez zniesienie między nimi granicy. Granica między nimi jest granicą między niebem a piekłem i nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać (Łk 16, 26). Miłosierdzie nie polega więc na tolerancji, która mówi zawsze „tak” bez względu na okoliczności, nie zważając na dobro i zło.

Ojciec okazuje miłosierdzie tylko na terenie swojego domu i kto do niego nie przyjdzie, nie może liczyć na przebaczenie. Samo myślenie o powrocie nie wystarcza, bo nie jest powrotem. Bardzo mocno widać to w Kościele, gdzie przebaczenie i Boże miłosierdzie zasadniczo są zarezerwowane dla konfesjonału. Współcześnie co prawda konfesjonały są ruchome i księża spowiadają wszędzie, jednak warunek jedności miejsca, tzw. spowiedź uszna symbolizuje konieczność przebycia pewnej drogi nawrócenia. Dawniej księża żartowali, lekko opóźniając swoje pójście do konfesjonału słowami: niech jeszcze bardziej skruszeją [penitenci]. Coś w tym jest, że miłosierdzia doświadcza się według określonych prawideł, a więc w jakimś systemie sprawiedliwości. Miłosierdzie posiada wewnętrzne regulacje, które nazywamy warunkami sakramentu pokuty, bez których nie jest on ważny. Nie jest oczywiście tak, że to spełnienie tych warunków mechanicznie powoduje dostąpienie miłosierdzia, bo jesteśmy świadomi o niewspółmierności daru przebaczenia i drogi prośby o nie. Jednak również tutaj panuje określony porządek, którego nie wolno gwałcić. Syn przychodzi do ojca, a nie ojciec do syna, chociaż wiemy, że duchowo nieustannie ojciec syna przyzywa. Syn opuścił ojca, ale ojciec nigdy nie opuścił syna. Dlatego właśnie przypowieść może być zatytułowana opuszczony ojciec, nie zaś – opuszczony syn. Wiemy, że w ostateczności, czyli w sytuacji zagrożenia życia, do otrzymania Bożego przebaczenia wystarczy żal doskonały, nawet bez spowiedzi, jeśli nie ma możliwości sprowadzenia spowiednika, jednak sam żal doskonały znajduje się poza normalnymi możliwościami człowieka i jest łaską, co oznacza, że nie można na niego liczyć automatycznie. Raczej trzeba funkcjonować w ramach zwykłego porządku, czyli przez całe życie szukać Bożego miłosierdzia i prosić o łaskę dobrej śmierci. W dialektyce sprawiedliwości i miłosierdzia oznacza to szacunek dla sprawiedliwości, nawet jeśli przestrzeganie jej lub lepiej wypełnienie jej – nie jest możliwe ludzkimi siłami.

Bóg jest zawsze większy i dlatego to On dysponuje wiadomymi sobie środkami, by zbawiać ludzi. My natomiast jesteśmy skazani na daną uprzednio rzeczywistość. Nie można dlatego przewartościowywać potestas absoluta Boga ustawiając ją niejako wbrew potestas ordinata, miłosierdzie nie jest sprzeczne ze sprawiedliwością, a nawet jedno zakłada drugie. Wyświadczenie miłosierdzia odbywa się na określonych zasadach i prowadzi do sprawiedliwości. Ten, komu przebaczono, nie może dalej grzeszyć, licząc beztrosko na miłosierdzie. Byłaby to zuchwałość i grzech przeciw Duchowi Świętemu. Odchodząc od kratek konfesjonału, wracamy do rzeczywistości, w której nadal obowiązuje prawo moralne i zasady sprawiedliwości. Okazywanie miłosierdzia ma na celu wzmocnienie ducha sprawiedliwości, czyli jak to się zawsze mówiło w teologii – cnoty sprawiedliwości. Nie jest ona rzeczywistości do zrealizowania w dopiero zastanych warunkach, ale zakłada istnienie podmiotu sprawiedliwości. Sprawiedliwość ma się stać niejako drugą naturą człowieka, który nabywszy taką sprawność umie funkcjonować w domu Ojca i nie czuje potrzeby zwiedzania obcych krain. Cnota sprawiedliwości praktykowana w całej swej rozciągłości, a więc nie na sposób starszego brata, który udaje sprawiedliwego, przynosi radość i buduje godność człowieka. Bez sprawiedliwości nie istnieje porządek społeczny. Dom Ojca tylko dlatego zachowuje swoją tożsamość, gdyż panują w nim te same zasady, których ostatecznym dawcą i gwarantem jest Ojciec. W przeciwnym wypadku bardzo łatwo doszłoby do zamiany domu Ojca na ową odległą krainą, gdzie jeden drugiego posyła, aby pasł świnie, nie dając mu nawet za to pożywienia zwierząt. Gdzie panuje niesprawiedliwość, tam natychmiast przekłada się to na stosunki społeczne: jeden drugiego wykorzystuje do swoich celów, załamuje się system społeczny – dochodzi do wielkiego głodu.

Miłosierdzie Boże wyrywa pojedynczych ludzi z niesprawiedliwego systemu i prowadzi ich ku sprawiedliwości. Na świecie, jak wiadomo, oba systemy są wymieszane, a raczej niesprawiedliwość wdziera się do królestwa sprawiedliwości i je przemienia w pustynię. Dlatego trzeba wzmacniać postać Ojca-Boga, który gwarantuje porządek. Prośba „przyjdź królestwo Twoje” jest wyrazem woli rozszerzenia domu Ojca na owe krainy, które dostały się pod zarząd niesprawiedliwości. Zaczyna się to jednak nie od polityki, ale od duchowości. Sprawiedliwość to kwestia umysłu i serca, a dopiero następnie porządku widzialnego. Sprawiedliwość jest najpierw cechą osobową, a wtórnie rzeczową i ilościową. Sprawiedliwość arytmetyczna musi zostać podporządkowana sprawiedliwości proporcjonalnej, co znaczy, że nie chodzi o to, by wszystkim dać po równo, cokolwiek to znaczy, ale by to Bóg wyznaczał proporcje. W domu Ojca zawsze istnieje możliwość odwołania się nie tylko do woli Ojca, ale także do Jego osoby i dlatego obok sprawiedliwości istnieje miłosierdzie, bo obie cechy nie są abstrakcyjne i nie muszą ze sobą konkurować w tworzeniu samodzielnego systemu, ale są zapodmiotowane w Ojcu.

Przypowieść o opuszczonym ojcu posiada drugie dno, jest nim przypowieść o Ojcu, który wysyła swojego jedynego Syna, żeby tych wszystkich, którzy błąkają się po odległych krainach, pozbierał. A właściwie, żeby zapoczątkował enklawy domu Ojca już na terenie odległej krainy, w jakiś sposób pojednał ową krainę z domem Ojca. Tutaj Syn opuszcza Ojca z miłości – otrzymuje misję. Nie jedzie bawić się i przepuszczać majątek, ale – wręcz przeciwnie – zgromadzić skarby, z których później będzie udzielane miłosierdzie. Jego losy stają się odwróceniem losów syna marnotrawnego, kończą się śmiercią w owej krainie, która jednak staje się objęciem przez Ojca w zmartwychwstaniu. Stargane szaty ludzkiego ciała zostają przemienione w ciało zmartwychwstałe, a wyniesienie do godności królewskiej koresponduje z pierścieniem na ręku. Syn nie wraca sam, chociaż przeżywa niezwykłe osamotnienie, jednak przyprowadza ze sobą wielu nędzarzy, Łazarzy z owej krainy, a także wielu innych posyła na kontynuowanie misji posłanego Syna. W ten sposób zostaje przekroczona granica sprawiedliwości, która kazała Ojcu pozostać w domu i jedynie wyglądać powrotu zabłąkanego syna. Teraz Syn stanowiący ramię Ojca, do którego dołącza od początku drugie ramię Ducha Świętego, nieustannie poszukuje marnotrawnych dzieci. Ojciec w pewien sposób swoimi ramionami przetrząsa ciemne zakamarki świata, aby odnaleźć jak najwięcej osób. Miłosierdzie staje się pierwszym przymiotem Boga.

Dom Ojca zostaje przybliżony. Staje się dostępny w ciele Chrystusa, On to na krzyżu pojednał ludzkość z Ojcem i stan ten został już na stałe. Obecnie natomiast dokonuje się w Kościele. Nigdy jednak nie wolno rozpuścić domu Ojca ze światem, jak to się chyba współcześnie dzieje. Mimo pojednania ludzkości z Bogiem w Chrystusie, dokonało się to w konkretnym ciele i punkcie czasoprzestrzennym, a dostępne jest na zasadzie kontynuacji i przedłużenia Ciała Chrystusa w Kościele. Dom Ojca jest w Kościele katolickim, a osiąga się go także na konkretnych zasadach. Rozmywanie granic charakterystyczne dla współczesności do niczego nie prowadzi, a jedynie niektórych, bardziej opornych synów marnotrawnych utwierdza w przekonaniu, że w tej obcej krainie nie jest tak źle. Może ona stanie się domem. 
Jeszcze gorszą tendencję współczesności jest wyparcie się jakiegokolwiek ojcostwa. W związku z tym marnotrawni synowi nie mają w pamięci dobrodziejstwa sprawiedliwości domu Ojca. Błąkają się bez celu od jednej odległej krainy do drugiej, od jednego grzechu do drugiego. Człowiek stał się wiecznym pielgrzymem bez celu, włóczęgą, spacerowiczem, graczem, turystą (Bauman). Nie zna Ojca i nie wie, co to ojcowski dom, za to poznał wiele namiastek domu i ciągle nie może się zdecydować, czy jest mu źle w grzechu i czy może gdzieś by trzeba było wyruszyć, czy jednak profity ze świńskiego jedzenia wystarczają mu. Skoro nie wiadomo czy dom Ojca istnieje, to rzeczywiście lepiej trwać przy małym szczęściu, nawet jeśli jest ono okupione poniżeniem albo wręcz zniewoleniem. Dlatego trzeba tym silniej głosić dzisiaj potrzebę Bożej sprawiedliwości, domu Ojca i możliwości powrotu do niego przez Jego miłosierdzie. xrp

Słowo Boże

Msze Święte

Porządek Mszy Św. w naszym kościele

Niedziela i święta:

7:00 - Msza Święta

8:30 - Msza Święta

10:00 - Suma

12:00 - Msza Święta z udziałem dzieci

18:00 - Msza Święta

Święta zniesione:

7:00, 8:30, 10:00, 18:00

Dni powszednie:

7: 00 i 18:00

Ciekawe strony

Online

Odwiedza nas 64 gości oraz 0 użytkowników.

Liczba odwiedzin

Liczba unikalnych wizyt:

licznik bloga

2018  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R