logotype
image1 image2 image3

Parafia p.w. Świętego Andrzeja Boboli w Siemiatyczach

W pierwszym czytanie Bóg, oceniając naród wybrany, powtarza, że nie przestanie domagać się od niego sprawiedliwości. Ma ona zabłysnąć jak zorza (Iz 62, 1), żeby stać się przyczyną zbawienia innych narodów. Dzięki temu Bóg potwierdzi swoje wybranie i poślubi Izrael na wieki. W tym tekście szczególnie została podkreślona nieustępliwość i wytrwałość Boga w walce o prawdę czynioną w życiu, czyli sprawiedliwość. Bogu nie jest obojętne, jak postępują Jego wybrani. Im większą godność ktoś otrzymał od Niego, tym bardziej sprawiedliwy musi się okazać. W Ewangelii słyszymy opis cudu w Kanie Galilejskiej. Brak wina na weselu można zinterpretować w kluczu braku prawdy w społeczeństwie ludzkim. W drugim czytaniu św. Paweł mówi o jednym Duchu, który jest przyczyną wielu darów, co z pewnością znajduje swoje zastosowanie w społeczeństwie. Z drugiej strony mamy świadomość istnienia innego ducha, który rozlicznymi kłamstwami zatruwa atmosferę między ludźmi i powoduje zamiast jedności – podział (rozpoczął się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan). Dlatego to rozważanie chciałbym poświęcić zagadnieniu kłamstwa panującego między ludźmi na różnych poziomach społecznych. Problem ten jest bardzo aktualny w świetle wydarzeń politycznych w naszym kraju. W kontekście wojny medialnej coraz lepiej uświadamiamy sobie stopień zakłamania w Polsce na przestrzeni ostatnich lat. Kłamstwo przenika nie tylko politykę, gdzie co prawda najwyraźniej daje ono o sobie znać, ale także wszelkie inne sfery życia ludzkiego, aż po relację z Bogiem i z samym sobą. Te ostatnie relacje są kluczowe, chociaż najtrudniej jest to zauważyć.

 

Jacques Derrida, jeden z prominentnych filozofów postmodernistycznych, twierdził, że żyjemy  pośród gór kłamstwa. Czasem w dyskursie publicznym można usłyszeć, że jakieś postępowanie to „Himalaje obłudy”. Panuje zatem powszechne przekonanie, że kłamstwo to nie tylko proste zaprzeczenie jakiemuś faktowi, ale to skomplikowana struktura indywidualna i społeczna, która tworzy pewnego rodzaju sieć oplatającą wszystko, co wpadnie jej w ręce. Mało tego, nie znika po jednorazowym fakcie, ale nawarstwia się, tworząc wspomniane góry. Inaczej mówiąc, dokonuje się proces nasycania się organizmu społecznego różnymi kłamstwami. Po przekroczeniu punktu saturacji powstaje masowe odrzucenie wszystkiego w postaci jakiejś rewolucji. Używanie kłamstwa jako metody każe liczyć się z konsekwencjami nieuświadamianymi na początku, które wpływają na całe społeczeństwo. Szczególnie niebezpieczne wydaje się kłamstwo we współczesnej epoce globalizacji, która posiada wyjątkową komplikację wzajemnych zależności i dlatego wykrycie kłamstwa musi odbywać się w gronie eksperckim danego kręgu społecznego. Nie wystarczy po prostu chcieć prawdy, nie potrafimy już tak łatwo odróżniać prawdy od kłamstwa, ponieważ to drugie bardzo często się maskuje pod płaszczykiem jakiejś prawdy. Unia Europejska, która odwołuje się do pewnych wartości, coraz bardziej wydaje się strukturą kłamliwą, tzw. Europą dwóch lub więcej prędkości, gdzie jedne państwa wyraźnie rozgrywają swoją politykę kosztem innych w niejawnych zagrywkach. W ogóle sednem kłamstwa jest skrytość. Im więcej takich układów niejawnych, tym większą wzbudzają one podejrzliwość. Jest to w pewnym sensie zwycięstwo kłamstwa, kiedy człowiek wszędzie je widzi. Drugim przeciwieństwem, które także sprzyja powstawaniu kłamstwa jest pobłażliwość ludzka, która tłumaczy kłamstwa jako konieczne, nie demaskuje go i eliminuje natychmiast po zaistnieniu, pozwalając na zakłamanie codzienności. Traci się w ten sposób zmysł prawdy, przemieniając codzienność w teatr, a każde wystąpienie w nim w grę. W tej grze stawka jest wysoka, ponieważ w pewnym momencie można już nie odróżniać gry od rzeczywistości i wtedy dochodzi do samooszukiwania się. Człowiek zaczyna bronić kłamstwa jako części siebie, posiada kilka tożsamości, których używa pomimo swojej świadomości.  

Skoro o prawdzie mówimy jako wręcz o osobie (w wierze odnosimy ją do Chrystusa: Ja jestem drogą, prawdą i życiem – J 14, 6), podobnie na kłamstwo trzeba spojrzeć szerzej, wychodząc od Ducha kłamstwa. Biblijny szatan od początku jest kłamcą, a zaraz za tym idzie drugie określenie – zabójca. To połączenie jest bardzo ważne, ponieważ podkreśla wyjątkowo antymoralny charakter kłamstwa, pozbawiając go lekkości (niewinne kłamstwo, białe kłamstwo, kłamstwo w dobrej wierze). Główny mechanizm kłamstwa prowadzi aż do zabójstwa, bowiem brak prawdy to nie tylko niepełna wiedza, ale niemożność życia. Można użyć następującego porównania prawdy z powietrzem, którym oddychamy. Jak długo jest ono dobre, tak długo nie odczuwamy jego istnienia, kiedy natomiast staje się zadymione czy duszące, nie potrafimy dalej żyć. Prawda pobudza poczucie godności, podczas gdy kłamstwo zabiera i rozmywa to, co najcenniejsze w człowieku. Prawda ma zatem konotacje praktyczne i egzystencjalne, nie zaś wyłącznie teoretyczne, dlatego kłamstwo nie zwykłym fałszem, ale niszczy ono podstawy życia, a w swojej skrajnej formie pozbawia go także na poziomie biologicznym. Kłamstwo nie może obyć się bez zdrowej tkanki prawdy, jest jakby rakiem prawdy, może istnieć tylko pod warunkiem jakiejś prawdy, pasożytuje na nosicielu, na prawdzie ontycznej, przez co rzeczywiście szatan jest ojcem kłamstwa, bo od niego ono się zaczęło, on je wypróbował na swoim bycie i nieustannie brnie w nim dalej.

Jednak jak na kłamcę przystało, szatan nigdy nie łączy kłamstwa z zabójstwem, wręcz przeciwnie – wydaje się, że kłamstwo przyniesie zysk, zwłaszcza doraźny, uchroni przed kompromitację czy poniesieniem konsekwencji, „uratuje skórę”. Człowiek łudzi się, że kłamiąc, cokolwiek zyska. Natomiast bardzo dobrze rozumie niewłaściwość kłamstwa biernego, kiedy jest sam okłamywany, wtedy nie ma złudzeń co do niemoralności tego procederu. Kolejnym stopniem kłamstwa jest konieczność brnięcia w nie, jedno kłamstwo pociąga za sobą kolejne itd., przypomina ono wtedy pajęczynę, sieć, w którą coraz mocnie się zaplątujemy. Kłamstwo staje się kaskadowe (W. Chudy), lawinowo narasta, przez jest łatwo demaskowalne. Na dłuższą metę nie da się kłamać, bo narusza się podstawę bytu, czyli istnienie.

Jakie jest zatem remedium na taką sytuację? Nie ma oczywiście jednego cudownego lekarstwa, ponieważ kłamstwo wpisuje się w stan grzeszności ludzkiej. Jedynie odkupienie Chrystusa przynosi tu ulgę, kiedy człowiek całkowicie zwraca się do swojego Zbawcy. Na nowo należy nauczyć się szacunku do prawa. W Ewangelii o Kanie Galilejskiej Maryja mówi do sług: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Nie można pominąć żadnej joty Prawa Bożego, nawet jeśli wydaje się drobna i niewinna jak niektóre kłamstwa. Słudzy napełnili stągwie aż po brzegi – posłuchali się, co przyniosło zaskakujący efekt. Woda symbolizuje w chrześcijaństwie czystość, prawdę, jeśli nią wypełnimy stągwie naszego życia, zostanie przemieniona w coś jeszcze wspanialszego – w prawdę Bożą, w której nie ma już miejsca na kłamstwo. Im więcej chrześcijańskich wartości, które mają jakość i smak wina w porównaniu do prawd światowych, tym lepiej rozgrywa się wesele, czyli tym mocniejsze są więzy społeczne, większa jest radość i ludzie chcą bardziej przebywać ze sobą. Tak wyobrażamy sobie stan zbawienia w niebie, gdzie nie będzie już żadnej skrytości i kłamstwa społecznego. Potrzeba zatem do walki z kłamstwem nie tylko bezpośredniego przeciwstawiania się mu, choć jest to niezbędne, ale także wina łaski. Siły ludzkie występują tu pod znakiem przyniesionej wody, która jednak cudownie przemienia się w wino. Człowiek, który żyje w zgodzie z własnym sumieniem, jest bardzo pożyteczny dla społeczności, posiada on wodę, która oczyszcza tkankę społeczną, jednak jeszcze bardziej potrzebujemy jako organizm ludzki łaski wina Bożego. Dlatego o wiele bardziej pożyteczni są ci, którzy współpracują z łaską, owi słudzy noszący wodę do przygotowanych stągwi, zużywający swe siły na czynności symboliczne (np. liturgiczne czy mistyczne), z których może powstać zaczątek królestwa wiecznej prawdy. Chrześcijaństwo jawi się więc jako ruch prawdy żywej, nie tylko tych, którzy unikają kłamstwa, ale mają do zaoferowania niezwykłe wino łaski, która nie ma swego przeciwieństwa.

ks. Rafał Pokrywiński

2018  Parafia św. Andrzeja Boboli w Siemiatyczach  .;R